wtorek, 16 grudnia 2014

Rozdział 16

Wow. Księżyc jasno święcił na niebie oświetlając małą rzeczkę. Rosło nad nią ogromne zielone drzewo. Pod nim był ułożony koc. Dawno nie widziałam tak pięknego widoku. W moją dłoń wślizgnęła się ręka Zayna.
- Podoba ci się? - spytał z uśmiechem.
- Jest idealnie. - odparłam cicho.
Usiedliśmy na kocu. Oparłam się o tors Mulata. Uśmiech nie schodził mi z ust. Pocałował mnie w głowę. Czułam się tak jak wtedy gdy poznawaliśmy się - motylki w brzuchu. To był zdecydowanie dobry pomysł.
- O czym myślisz? - spytałam go.
Bez zastanowienia odparł;
- O tobie.
Odwróciłam się do niego przodem. Na jego ustach był ogromy uśmiech. Księżyc świecił wprost na nas. Nigdy nie myślałam, że spotka mnie coś takiego. Wielka miłośc? Wchodzę w to. Chłopak pocałował mnie...

*Jessica*
Byłam tak strasznie śpiąca. Było koło mocno po północy. Z blondynem ciągle się wygłupialiśmy i śmialiśmy. To był najlepszy wieczór na świecie. Nigdy się tak nie czułam. Przy nim mogłam by sobą. Spojrzałam na niego. Blond włosy okalające jasną twarz. I śliczne niebieskie oczy tak głębokie jak ocean. Niekończące się wody. W tym momencie jego sine ramiona mnie przytulały. Ziewnęłam. Było mi zbyt ciepło i zbyt bezpiecznie.
- Śpij. - powiedział kojącym głosem Niall.
- Nie chcę. - odparłam ponownie ziewając i szerzej otwierając oczy.
Chłopka uśmiechnął się. Lecz po chwili spoważniał. Widziałam, że coś go gryzie. Proszę, żeby nie chodziło o mnie.
- Niall? - spytałam cicho - Coś się stało?
- Nie. - odparł i uśmiechnął się.
Nie wierzyłam.Coś było nie tak. Czemu mi nie ufał? No tak... To przez Liz. To na pewno ona mu coś o mnie powiedziała. Zawsze musi spieprzyc mi życie! Nienawidziłam jej za to. Ją wszyscy zawsze kochali. Ja byłam na końcu. A mi mówiła że jesteśmy przyjaciółkami! Kłamstwa! Po moim policzku zleciała łza.
- Hej... Co jest? - spytał blondyn wycierając mój policzek.
- Liz to straszna świnia. - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Czemu tak uważasz?
Nadal trzymał mnie w ramionach. Było mi tak dobrze i bezpiecznie. Nigdy się tak jeszcze nie czułam.
- Nagadała ci coś na mnie. Wiem o tym, nie zaprzeczaj.
Byłam pewna, że to sprawka Liz. Nie mogło byc inaczej.
- Słuchaj, wiem, że ty i ona jesteście skłócone. Nie mam pojęcia o co do końca i nie chcę wiedziec. - spojrzał w moje oczy - Liz jest moją przyjaciółką. Doceniam ją za to, że zdobyła się na odwagę powiedziec mi cokolwiek o tobie.
Nie mogłam tego słucha. Zawsze tylko Liz. Chciałam odsuną się od Nialla. Nie pozwolił mi. Nasze oczy znów się spotkały.
- Nie było jej łatwo o tobie mówi i wiem, że do końca nie wiedziała czy robi dobrze. Cieszę się, że powiedziała mi to co chciała. Ale pamiętaj o tym, że biorę pod uwagę zdanie innych, ale nie sugeruję się nimi. Zawsze wychodzę z założenia, że sam powinienem wyrobi sobie o kimś zdanie. Tak jest też z tobą.
Tego się nie spodziewałam. Naprawdę? Chciał się czegoś o mnie dowiedzie? To było coś nowego. Posłał mi lekki uśmiech. Natychmiast odwzajemniłam ten gest. Oparłam głowę na jego ramieniu. Objął mnie ręką przytulając do siebie.
- Śpij dobrze. - szepnął mi do ucha, ale nie zdążyłam odpowiedziec, bo zasnęłam.

*Elizabeth*
Obudziłam się wtulona w Zayna.

Podniosłam się nieco. Chłopak się do mnie uśmiechnął. Po chwili delikatnie pocałował mnie. Ponownie przytuliłam się do niego.
- Nie powinniśmy zostawac tu za długo. - stwierdził.
- Dlaczego? - odparłam i spojrzałam w jego oczy.
- Paparazzi mogą nas znaleźć. Dawno nie było o mnie głośno, a nie chcę żeby zepsuli twoją reputację.
Niedośc, że nie martwił się o siebie to myślał o mnie. To naprawdę było słodkie. Między innymi za to go kochałam. Za to, że byłam przy nim bezpieczna. Byłam dla niego wyjątkowa. Wiedziałam o tym.
- Mają zepsuc mi reputację, bo znajdą nas razem? - spytałam.
- Bo mogą dowiedzie się, że spędziliśmy razem noc. Nie chcę, żeby cię oczerniali. - usiadł na przeciwko mnie.
- Kochany jesteś. - powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam go.
Po dłuższym czasie w końcu zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nigdy nie zapomnę tej randki. Była najlepszą na świecie. Każda dziewczyna o takiej marzy - bez wątpienia. Ręka chłopaka splotła się z moją i spoczywała na moich kolanach. Zaczął dzwonic mój telefon. Wywróciłam oczami i odebrałam.
- Tak, Lou?
- Rose potrąciło auto. Jest w szpitalu. Nie wiemy co z nią.
- Co?
Nie mogłam w to uwierzy. Jak to Rose w szpitalu? Nie, to musiała by pomyłka. Na pewno nie. Spojrzałam na Zayna, który wszystko słyszał.
- Który szpital? - spytał szatyn.
- W centrum. Pośpieszcie się. Harry zaraz zapłacze się na śmierc.
Rozłączyłam się. Nadal nie mogłam w to uwierzy.
- Będzie dobrze Skarbie. - powiedział pocieszająco Mulat.
- Chcę w to wierzy. - odparłam cicho.
Niecałe 10 minut później byliśmy na miejscu. Szybko pobiegliśmy na poczekalnie gdzie byli nasi przyjaciele. Harry siedział na jednym z krzeseł i naprawdę nie wyglądał najlepiej. Miał spuchnięte oczy, a do tego był bardzo blady. Musiał naprawdę długo płakac.
 \
- Harry... - podeszłam do niego. Podniósł głowę - Ona jest silna. Nie zostawi cię.
Mocno go przytuliłam.
- Dzięki. - szepnął stłumionym głosem.
Na pewno cię nie zostawi... Da radę. Dla nas wszystkich. To był pierwszy tak poważny wypadek Rose. Bałam się o nią i to bardzo. Próbowałam pocieszy Harrego, ale w końcu zrezygnowałam... Odeszłam od nich kawałek. Czułam się źle, bo nie było mnie przy nich kiedy to się stało. Mimo, że oni mnie nie obwiniali - wiedziałam, że powinnam tam by. Poczułam ciepłe ramiona. Wtuliłam się w Zayna.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - powiedział cicho.
Mimo, że nie mówił w prost wiedziałam, że też się martwi. Polubił Rosmery. To było widac. Chodź często się kłócili.
- Boję się o nią Zayn. Powinnam tam byc... - przerwał mi.
- Nie. Liz nawet gdybyś tam była nic byś nie zmieniła. - spojrzał w moje oczy - Nie zadręczaj się. Ona z tego wyjdzie.
Zamknęłam oczy zdając się na niego...

*2 godziny później*
Nadal z sali operacyjnej nie było żadnych wieści. Nawet Jessica była smutna. Nie dogryzała nikomu. Może polubiła się z Rose? Może... Moja przyjaciółka była zdolna do wszystkiego. Po chwili zauważyłam lekarza, który się mną zajmował podczas mojego pobytu, a za raz za nim wywieźli Rose. Była bardzo blada. Leżała nieruchomo na łóżku. Nigdy jej takiej nie widziałam. To był okropny widok. Tak bardzo się bałam. Lekarz podszedł do nas.
- Zrobiłem co mogłem. - uśmiechnął się smutno i złapał ramie Lou.
Chłopak podziękował mu skinieniem głowy. Wzrok lekarza powędrował do mnie. Znałam go. Zajmował się mną kiedy byłam w szpitalu.
- Ona wie? - usłyszałam cichy szept doktora.
Lou zaprzeczył głową. Moment. Ale wiem o czym? A raczej czego nie wiem? Co tu się dzieje?
- Co z Rose? - spytałam podchodząc do niego.
Westchnął. Nie mógł nam niby udzielić informacji, ale byliśmy jej najbliższym osobami tutaj.
- Jest mocno potłuczona i ma złamaną lewą rękę. Przynajmniej 6 tygodni w gipsie. Musieliśmy jej ją poskładać. Oprócz tego musieliśmy zatamować krwotok wewnętrzny. Wyjdzie z tego, ale będzie potrzebowała opieki. Mogą też wystąpić zaniki pamięci, ale musimy być dobrej myśli.
Wszyscy spojrzeliśmy na Rose. Dlaczego akurat ona? Przecież ona nigdy nie zrobiła nikomu nic złego. To było cholernie nie sprawiedliwe.
- Możemy do niej iść? - spytał Harry stając niepewnie na nogi.
- Tak. Powinna się obudzić najpóźniej za godzinę. - lekarz nas zostawił.
Pozwoliliśmy pójść Loczkowi pierwszemu. Posiedział z nią chwilę. Niedługo potem się obudziła. Harry mocno ją do siebie przytulał i leżał obok niej. Fajnie było widzieć ich razem. Rose ciągle się uśmiechała. Na pewno go pamiętała. Pasowali do siebie bez wątpienia. Weszliśmy do nich.
- Jak się czujesz? - spytałam z lekkim uśmiechem.
Zayn stał za mną i przytulał mnie lekko do siebie. Dodawał mi odwagi. Przy nim wszystko było inne. Może oprócz mnie.
- Dobrze. - odparła - Boli mnie trochę ręka. Ale opowiadajcie jak się wam udała randka?

Ja i mój chłopak spojrzeliśmy po sobie. No co możemy jej odpowiedzieć?
- Było idealnie. - odparłam próbując powstrzymać uśmiech.
- To słodkie. - odparła - Wiesz że się czerwienisz?
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dobrze, że była sobą i że wszystko pamiętała.
















_________________________________________
Przepraszam, że dawno nie dodawałam; nie było kiedy ;)
Wiem, że dzisiaj 16 (i dzień i rozdział ;) ) ale jeśli chcecie zrobić mi prezent pod choinkę to udostępnijcie mojego bloga u siebie ;) będę wdzięczna
Do następnego ;)

1 komentarz:

  1. Jeee ,aha kto szczęśliwy?no kto ?no ja !!!!.Dziekuje za wspaniały rozdział ,mam nadzieję ,że Rose szybko wróci do zdrowia :*
    \

    OdpowiedzUsuń