- Jestem już dorosła mamo. - odparłam spokojnie - Chcę tam wrócić. Ty też będziesz miała tam lepsze warunki leczenia.
Zaskoczona rodzicielka spojrzała na równie zaskoczonego Roberta. Nie spodziewali się tego co powiedziałam. Tomek spokojnie podszedł do mnie i powiedział:
- Nie pozwolę ci wyjechać. Nie w takim stanie. A jak gdzieś stracisz przytomność? Coś może ci się stać. - spojrzał w moje oczy.
- Wszystko co mi się dzieje, dzieje się przez ciebie. - odparłam - Wybacz mamo, ale ja muszę jechać. Jutro.
Byłam tu dopiero dwa dni. Ale musiałam wyjechać. Musiałam wrócić do osób, bez których nie mogę żyć. A szczególnie bez NIEGO.
- Dobrze córeczko, ale przyjeżdżaj do nas co jakiś czas. - powiedziała z uśmiechem mama.
Odwzajemniłam to. Przytuliła mnie. Spakowałam się. Samolot miałam o 7:00 więc musiałam wstać o piątej. Posiedziałam jeszcze z mamą i jej narzeczonym tolerując jakoś jego syna. Nie było to dla mnie łatwe. On ciągle mi się przyglądał. Ciągle łapałam go na tym jak przybliżał się do mnie. Denerwował mnie. Ale dla mamy chciałam wysiedzieć ten jeden wieczór. Wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Rano obudził mnie mój budzik. Wstałam z uśmiechem. Szybko ubrałam się w brązowe spodnie i kremowy sweterek i zjadłam śniadanie. Pożegnałam się z mamą i Robertem i ruszyłam na odprawę. W samolocie ciągle myślałam o tym jaką zrobię im niespodziankę. Po dwóch godzinach wylądowałam. Odetchnęłam powietrzem. Ruszyłam do domu. Weszłam po cichu. Usłyszałam muzykę z salonu. Chłopaki ćwiczyli. Uwielbiałam tę piosenkę. Chłopcy już kończyli. Stanęłam w progu nie widzieli mnie:
Zayn:
Wiem, że tego chcesz
Wiem, że ty też to czujesz
Przestańmy udawać
Że ty nie wiesz czego ja nie wiem
Po co tu jesteśmy (po co tu jesteśmy)
Wszyscy:
Jeśli ten pokój by płonął
Nawet bym nie zauważył
Po pochłonęłaś całe moje myśli
Ze swoimi małymi, niewinnymi kłamstwami,
małymi, niewinnymi kłamstwami
Mówisz, że jesteś grzeczną dziewczynką
Ale wiem, że chciałaś "tego"
Bo mówiłaś mi to całą noc
Ze swoimi małymi, niewinnymi kłamstwami,
małymi, niewinnymi kłamstwami.
Mimo, że oni wszyscy angażowali się w to co robili najbardziej wczuwał się Malik. Chciał... To było widać. Kiedy teraz na niego patrzyłam zdałam sobie sprawę jak jest cholernie przystojny. Jego czarne włosy idealnie współgrały z ciemniejszą karnacją. A poza tym uwielbiam czekoladowe oczy. Jego sylwetka była mocno wysportowana, jednak chłopak nie nosił obcisłych podkoszulków, żeby to pokazać, bo nie musiał. Skończyli. Paul pochwalił ich. Dziewczyny siedziały obok zachwycone.
- Mam zwidy. - powiedział Niall, a ja spostrzegłam, że patrzy w moją stronę. Po chwili byłam w jego ramionach - Oni nie umieją gotować. Jak ja mam przeżyć bez ciebie? - spytał robiąc słodką minkę.
- Już was nie zostawię. - odparłam wesoło i rozczochrałam mu ręką włosy.
Przytulałam ich wszystkich. Został tylko Malik. Jednak on spojrzał nam mnie znacząco. Przeszliśmy do kuchni.
- Tęskniłem. - powiedział z uśmiechem, który wywołam motylki w moim brzuchu.
- Ja też. - odparłam.
Mocno mnie do siebie przytulił.
Dopiero teraz czułam się dobrze. Kiedy był obok, blisko mnie. Zapomniałam o wszystkim. Byliśmy tylko my. Dlaczego on tak na mnie działał? Jego dotyk często sprawiał, że moje serce lekko przyśpieszało. To było dziwne chodź z drugiej strony... Stop! Opanuj się!
- Gdzie byłaś? - spytał pozwalając usiąść mi na krześle.
Sam stanął na przeciwko i usiadł na blacie.
- U mamy w Polsce. - odparłam.
- I co? - to nie było pewne pytanie.
- Wygrywa z chorobą. Jest w ciąży. Ma narzeczonego. I będę miała przyrodniego brata. Nie zgadniesz kogo.
- Strzelam: Jakiś polski fajny artysta.
- Chciałabym. - uśmiechnęłam się lekko - Niestety jest to mój były. Będę się z nim często widywać.
Chłopak posłał mi lekki uśmiech. Cieszyłam się że znów tu byłam. Wróciliśmy do reszty. Wszyscy się śmiali i było wesoło. Znów czułam się dobrze. Dostałam sms od nieznanego numeru:
Idź do lasu.
Nie wiedziałam dlaczego - zrobiłam to. Na dworze było już zimno i czuć było zimę.W końcu za chwilę początek grudnia. Rozejrzałam się. Nie było nikogo. Po chwili poczułam mocny ból głowy i upadłam na ziemie...
*Zayn*
Poszedłem za Liz. Miałem złe przeczucie. Kiedy zbliżałem się tam gdzie przed chwilą stała usłyszałam jakiś dziwny język:
- Boże, kto ci to zrobił Malutka.
Był to męski głos. Po chwili zauważyłem jak ktoś się nad nią pochyla.
- Hej ty! - kiedy podbiegłem uciekł.
Pochyliłem się nad nieprzytomną Elizabeth. Miała mocno obitą głowę i obficie krwawiła. Zadzwoniłem po pogotowie.
Lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć. Tylko to, że zabierają ją na sale operacyjną. Tak bardzo się bałem. Roztrzęsiony zadzwoniłem do Jasmin i Rose. Przyjechały z chłopakami niedługo potem. Dziewczyny również niczego się nie dowiedziały. Tak bardzo się martwiłem. Jasmin też nie uzyskała żadnych informacji. Siedzieliśmy tam dobre 4 godziny. Po chwili wyszedł lekarz. Wszyscy się podnieśliśmy.
- Co z nią? - spytała Rose.
- Miała poważny uraz głowy. Powinna obudzić się za jakiś czas. Wszystko poszło dobrze.
Przy ostatnim zdaniu wyłapałem u niego coś innego. Nie wiedziałem o co chodziło. Po chwili mogliśmy do niej wejść. Była taka krucha. Wyglądała jak zawsze - jak anioł, który śpi. Zostałem przy niej. Bardzo chciałem być kiedy się obudzi. Jednak to nie zdarzyło się dzisiaj. Chciałem zasnąć ale nie potrafiłem. Pilnowałem jej. Położyłem się koło niej i przytuliłem ją. Zwróciła się w moim kierunku. Uśmiechnąłem się lekko. Wiedziałem że nie pozwolę żadnemu idiocie jej skrzywdzić. Byłem ciekawy co ona czuje.
*Elizabeth*
Ciemność. Otaczała nie z każdej strony. Kiedy poczułam ciepłe ramiona.Wiedziałam do kogo należą. Uratowały mnie. Wyrwały z zimnych szponów ciemności. Teraz byłam bezpieczna. Po prostu spałam.
Obudziłam się. Nie wiedziałam gdzie jestem. Powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam Zayna. Spał. Moje usta wykrzywiły się lekko w uśmiechu. Był przy mnie. Zależało mu na mnie. Co się stało? Tego nie pamiętam. Po chwili powieki szatyna uniosły się i dostrzegłam radosne czekoladowe oczy.
- Jak dobrze, że się obudziłaś. - mocno mnie przytulił - Bałem się o ciebie.
- To tylko dzięki tobie. - odparłam cicho.
I tak usłyszał. Byłam tego pewna. Po chwili jego oczy znalazły się na wysokości moich.
- Myślałem, że cię stracę. - w jego oczach pojawiły się łzy.
Ujęłam lekko jego twarz w swoje dłonie.
- Nie wybieram się jeszcze nigdzie. - uśmiechnął się i zamknął oczy wtulając swoją twarz w moje ręce.
Nie wiem jak długo to trwało, ale nam to nie przeszkadzało. Chłopak siedział ze mną cały dzień. W końcu wypuścili mnie pod wieczór i kazali się nie przemęczać. Miałam 4 szwy na czole. Malik był uradowany tym, że może być blisko mnie. Zupełnie jak ja. W domu wszyscy wesoło mnie przywitali. Byłam jednak tak zmęczona, że nie miałam siły z nimi siedzieć. Poszłam do siebie i opadłam na łóżko. Po chwili poczułam ciepłe ramiona. Odwróciłam się z uśmiechem do Zayna.
- Muszę ci coś powiedzieć. - szepnął. Spojrzałam w jego oczy - Kocham cię Liz.
Jego słowa zaskoczyły mnie. Czułam do niego to samo, ale... Przestań!
- Ja ciebie też. - wyszeptałam.
Uśmiechnięty Mulat złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
__________________________________
Krótki wiem! Ale musiałam ;) Z okazji teledysku do Steal My Girl, widziałyście??? Jest ekstra! :)
No no, ale się wydarzyło :-D
OdpowiedzUsuńKońcówka najlepsza xd
Ogólnie bardzo ciekawy blog i naprawdę fajnie piszesz, przyjemnie się to czyta :-)
Jestem ciekawa kolejnego rozdziału, więc czekam.
Pozdrawiam :-*
Jeśli masz ochotę to zapraszam do siebie ;-)
http://right-now-one-direction.blogspot.com/?m=1
Ann okazuje się że czytam twojego bloga ;-)
UsuńJest świetny! I również czekam na kolejny (który oczywiście skomentuję) :-)