- Mamuś zaprosiłam kolegę w drugi dzień świąt. - powiedziałam odkrawając kawałek pieroga, które postawiła mi przed nosem mama.
- Kolegę? - udam, że nie usłyszałam tej ironii.
- Tak. Wiesz chłopcy pojadą do swoich dziewczyn w święta nie chciałam, żeby został sam. Poza tym mi też przyda się jakieś towarzystwo.
- Owszem. - odparła z ogromnym uśmiechem - Dlatego zaprosiłam na Wigilię Jessicę.
Zakrztusiłam się jedzeniem.
- Jessicę od wujka Romka? - odparłam i popiłam wodą jedzenie.
- Tak.
O nie! Mama chyba chce mnie zabic. Jessica to demon w ciele aniołka. Jak moja rodzicielka może mi to zrobic? To najgorsza kuzynka na świecie. Kilka razy próbowała poderwac Tomka jak z nim byłam, próbowała przeciągnąc na swoją stronę moje przyjaciółki, próbowała zając moje miejsce na stażu w agencji modelek. Świetna kuzynka. Moja najlepsza! Dobrze, że mama nie zaprosiła cioci Barbary. Zaśmiałam się w duchu. Zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Jami? Odebrałam.
- Hej. Co u ciebie? - spytałam dośc pogodnie.
- A nic. Słyszałam od Horana, że zaprosiłaś go na święta. Masz za dużo jedzenia w lodówce?
Zaśmiałam się. Tak. Cały Niall. Mógłby tylko jeśc.
- Nie. Po prostu wy zabieracie chłopaków do siebie. Pomyślałam, że przyda mi się towarzystwo więc zaprosiłam go do mnie.
- A pomyślałaś, jak z tym się poczuje Zayn?
- To zamknięty rozdział. - odparłam już poważnie.
- Może dla ciebie. Ale on nadal cię kocha. Dlaczego nie uwierzyłaś Louisowi? Perri naprawdę nie jest z nim w ciąży. Ja bym cię nie okłamała.
- Dośc! Nie chcę tego słuchac! Daj sobie spokój, bo ja zrobiłam to już dawno.
- Jak chcesz. Psujesz sobie na siłę życie. - odparła i rozłączyła się.
Żeby ochłonąc wyszłam na spacer. Poszłam do galerii. Musiałam kupic jakieś prezenty. Dla mamy miałam perfumy. Z NY. Ale co kupic Robertowi i Tomkowi? Hmmm... Chodząc po wielu sklepach nie znalazłam niczego co przyciągnęłoby moją uwagę. No może jedynie skuter, ale nie było mnie na niego stac. Przeszłam się jeszcze po mieście i wróciłam do domu, lecz było już tak późno, że tylko wzięłam prysznic i poszłam spac.
*Louis*
Nic specjalnego się nie działo. Szał przed świątecznych zakupów. Chodziłem po galerii szukając czegoś odpowiedniego dla mojej Księżniczki. W sumie tylko jedna rzecz przyciągnęła moją uwagę. Był to pierścionek z kryształem. Nie był zbyt duży ani zbyt mały. Podobno zmieniał kolor w zależności od nastroju. I faktycznie dział. Postanowiłem go kupic. Miałem nadzieje, że Jasmin się spodoba. Gdy wróciłem do domu w salonie była mała imprezka w której uczestniczyli Niall i Liam. Postanowiłem im nie przeszkadzac. Byli już nieco pijani więc tym bardziej pokierowałem się do kuchni. Siedziała tam Jami. Tylko co robiła tu sama?
- Jasmin? - szepnąłem.
Ona wstała i mocno się do mnie przytuliła. Odwzajemniłem jej uścisk.
- Co się stało? - pogładziłem ją po włosach.
- Pokłóciłam się z Liz.

- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. - wytarłem jej poliki.
Uśmiechnęła się lekko.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła Lou? - była trochę bardziej wesoła.
- Zapłakałabyś się na śmierc. - po tych słowach mocno uderzyła mnie w ramie, a raczej pozwoliłem jej tak myślec - Boli. Musisz teraz pocałowac. - poskarżyłem robiąc słodkie oczka.
- Z chęcią. - odparła i pocałowała mnie namiętnie.
*Harry*
Byłem w swoim pokoju. Pakowałem rzeczy. Chciałem już niedługo jechac do rodziców. W końcu za niedługo święta. Ale myślałem tylko o Rose. O jej pięknym uśmiechu, słodkich oczach i pogodnym nastawieniu. Nie potrafiłem jej wyrzucic z głowy. Musiałem coś z tym zrobic. Zakochiwałem się coraz bardziej. Ale czy ona to odwzajemniała? Do tej pory mówiła, że nie, ale ja w to nie wierze. Kiedy ją całuję... Czuję, że między nami coś jest. Coś dużo więcej niż przyjaźń. Usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Po chwili do pokoju weszła ONA.
- Wyjeżdżasz? - spytała patrząc na walizki.
- Jadę do rodziców. Chcę spędzic z nimi święta. - odparłem i podszedłem do niej.
- Spotkamy się? - spytała patrząc w moje oczy.
- Kiedy? - odparłem i objąłem ją w talii.
Przez chwilę milczała. Uśmiechnąłem się.
- W święta. - dodała.
- Jeśli tylko będziesz chciała. - mruknąłem i musnąłem ustami jej policzek.
Jednak ona nie puściła mnie. Objęła moją szyję. Co ona robiła? Spojrzała w moje oczy.
- Harry... kocham cię. - wyszeptała najciszej jak to było możliwe.
- Ja ciebie też, Rose.
Poczułem ciepło. To uczucie kiedy wiesz, że komuś na tobie zależy. Pocałowałem ją. Teraz oboje wiedzieliśmy, że między nami jest coś więcej niż przyjaźń.
*Elizabeth*
Następnego dnia szybko zjadłam śniadanie i ubrałam się w czarne dżinsy i biały sweterek. Idealny kontrast. Ponieważ w Polsce też napadało sporo śniegu złożyłam czarne kozaki i płaszcz, również czarny. Nikt nie umarł, ale w sumie tak się złożyło, że byłam dzisiaj na czarno nie licząc sweterka. Znów zajrzałam do galerii. Tym razem w oko wpadły mi cygara. Nie wiedziałam czy Robert pali, ale były to niby takie prawdziwe więc postanowiłam je kupic. Został prezent dla Jessici, Tomka i Niallera. Ale zadzwoniła mama i powiedziała, że dla Tomka i Jessici już coś ma. Ok. Postanowiłam, znaleźc coś dla blondyna. W końcu zdecydowałam się na czarną koszulkę z napisem: I love Polish girl!. Nie mogłam się oprzec. Miałam nadzieje, że założy ją kiedyś na koncert. Coś mnie podkusiło, ale... Kupiłam też połówkę serca z literą L. Pierwsza litera mojego imienia. Nie wiedziałam po co mi ta połówka, ale kupiłam ją. W domu zapakowałam wszystkie prezenty i pochowałyśmy je z mamą w moim pokoju. Mi i Tomkowi przypadło ubieranie choinki bo już tylko 3 dni. Mama i Robert zajmowali się jedzeniem, które można już było przygotowac. Jessica miała przyjechac w Wigilię. W sumie może Niall też będzie chciał? Nie... W sumie to on jedzie do swojej rodziny. Ale i tak cieszyłam się, że przyjedzie. Tak minął mi kolejny dzień w domu. Nasze drzewko wyglądało olśniewająco.
Dziś cały dzień sprzątałam; wycierałam kurze, odkurzałam, myłam okna i podłogi. Robiłam wszystko, żeby nasz dom wyglądał idealnie. Nawet Robert z synem rozwiesili lampki na dachu. Powiem, że efekt był śliczny. Nic dodac nic ując. Przygotowałam, też pokój dla Jassici. W końcu musi gdzieś spac. Dla blondyna też. Pościeliłam im łózka i takie tam. Chciałam się wyspac bo jutro Wigilia. Należy coś jeszcze ugotowac i przyszykowac wszystko. Chcę pomóc mamie. Żeby nie robiła wszystkiego sama więc już o 20:30 byłam w łóżku.
*Rosmary*
Dzisiaj wieczorem Harry wyjeżdżał. Ja z resztą też, ale nie mogłam strawic naszego rozstania. Po porostu chciałam byc blisko Stylesa, a musieliśmy rozstac się na kilka dni.
- Uważaj na siebie Rose. - powiedział Harry zanim miałam iśc na odprawę.
- Będę. Obiecaj, że do mnie przyjedziesz.
- Przysięgam. - wyszczerzył się.
Pocałowałam go namiętnie.
- Niedługo się zobaczymy. - szepnęłam i złapałam walizkę, bo gdyby jeszcze coś powiedział zostałabym z nim.
Podróż minęła mi bardzo szybko. W domu przywitała mnie mama i tata. Pewnie znowu zjedzie się cała rodzina, ale trochę za tym zatęskniłam. Chciałam, jeszcze spotkac się z Liz. A w sumie... Nie. Nie powiem jej co zrobi Malik. Niech będzie miała niespodziankę.
_______________________________
Tak wiem krótki ale nie mogłam się powstrzymac i muszę go dodac,
Dzięki za wsparcie. Mam wenę więc może coś jeszcze dzisiaj wstawię, ale dłuższego ;)
JA wiem co ty kombinujesz ale Nialla obiecałaś mi
OdpowiedzUsuńTobie obiecałam Lou ;)
OdpowiedzUsuń