- Cześc. - przywitałam się.
- Hej. - odparł - Liz, miałaś dac mi odpowiedź po świętach. Przepraszam, że zapomniałem, ale to wszystko dzieje się za szybko. Teledyski i trasa... Musimy odpocząc.
- W porządku. Ja... Chcę się z nim spotkac. - powiedziałam niepewnie.
Chłopak uśmiechnął się. Ej... Ale w sumie czemu mu tak na tym zależało? Musiałam się tego dowiedziec...
- Ok. Masz dzisiaj czas?
- Nie. Zayn zaprosił mnie na randkę.
- Ooo... To, życzę udanej zabawy. - puścił do mnie oczko i poszedł do góry.
Miałam nadzieje, że Niall już nie śpi. Musiałam z nim pogadac... Umyłam naczynia i poszłam do góry. Przed jego drzwiami zawahałam się. A jeśli on mnie znienawidzi? Trudno... Muszę mu to powiedziec... Zapukałam. Do moich uszu doszło ciche: Proszę. Weszłam. Leżał twarzą w poduszkę i wyglądał trochę jak trup.
- Niall musimy pogadac. - zwróciłam się do niego i usiadłam na łóżku.
Obrócił się na plecy i spojrzał na mnie.
- Ok.
Wzięłam głęboki oddech. Dasz radę Liz. Powoli.
- Niall nie obraź się ale Jess to nie jest dziewczyna dla ciebie. Nie mówię ci tego dlatego, że ty nie jesteś dla niej odpowiedni tylko dlatego, że ona złami ci serce. Tak jak każdemu swojemu facetowi. Ona się tylko nimi bawi.
- Nie wierzę ci Liz. Jak byłem u was na święta była miła i...
- Nawet przy mnie podrywała Zayna. - dodałam.
Zdziwił się. Widziałam, że nie może w to uwierzyc.
- Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami. - dodałam - Ale pokłóciłyśmy się. Odbiła mi chłopaka, a potem go rzuciła. Pomyśl o tym.
- Przepraszam, że powiedziałem, że może przyjechac...
Teraz zrozumiał jak ciężko będzie mi przebywac z nią w jednym mieście, domu, pokoju...
- W porządku. Rozumiem. Mam tylko nadzieję, że nie przyjedzie...
Ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko ruszyłam, bo ktoś był nachalny i ciągle dzwonił. Pewnie już wszyscy się pobudzili. Szybko otworzyłam drzwi i zaniemówiłam...
- Hej, Liz. - powiedziała Jessica - Twoi rodzice wynajęli mi nie daleko kawalerkę. Będę cię często odwiedzac kuzyneczko.
Przepchnęła się koło mnie. Zgryzłam wargę. Ałc! Za mocno... Zamknęłam drzwi.
- Zayn! - usłyszałam jej przesłodzony głosik.
Po chwili szatyn w samych szortach pojawił się obok mnie. Spojrzał na mnie pytająco.
- Rodzice wynajęli jej kawalerkę niedaleko nas. - odparłam wściekła. Podeszłam pod schody - Nialler, Jess przyjechała! - krzyknęłam i ruszyłam do kuchni.
W salonie Jessica już rozwaliła się na kanapie. Czuła się jak u siebie w domu. Była bezczelna. Nawet jeśli ze mną nie mieszkała, będzie mnie wystarczając donerwowac częstymi odwiedzinami. Zayn przytulił mnie.
- Dasz radę. Dzisiaj i tak nie będzie nas w domu. - cmoknął mnie w szyję.
- A co zamierzasz porwac mnie na całą noc? - uśmiechnęłam się i stanęłam przodem do niego.
- Czemu nie... - wyszczerzył się.
Chciał mnie pocałować, ale między nami przepchnęła się Jessica. Byłam mocno wkurzona.
- Macie coś do jedzenia? - spytała i zajrzała do lodówki.
Ugh... Jak ona jest denerwująca, bezczelna... Mogę wymieniać bez końca. Zayn obrócił mnie przodem do siebie.
- Przygotuj się. Jest - spojrzał na zegarek - 13... O 16 musisz być gotowa. Wyrobisz się?
- Godzin mi starczy. - odparłam z uśmiechem i objęłam jego szyję.
- Wychodzisz gdzieś? - spytała Jess.
Musiała być wtyczką mojej mamy. Więc czemu by nie zezłościć trochę oby dwóch? Z mamą nie widziałam się równie dawno. Nie mogłam być przy narodzinach mojej małej siostrzyczki - Nadii - ponieważ Zayn wyjeżdżał. Chciałam z nim posiedzieć. Do mamy pojechałam niedługo potem. Pokłóciłyśmy się. Od tamtej pory nie było mnie w domu.
- Nie będzie mnie dzisiaj na noc. Jak chłopaki się zgodzą możesz zostać. - powiedziałam i cmoknęłam Zayna po czym poszłam do mojego pokoju.
Spojrzałam na mój telefon. Nikt nie dzwonił. Dobrze... Będę miała spokój. Poczułam ciepłe objęcia.
- Zrobiłaś to specjalnie, prawda? - spytał szatyn i musnął mój policzek ustami.
- Chciałam się na niej w końcu odgryźć. I tak jest 100 razy gorsza. - odwróciłam się do niego - Idź się ubrać. Nie wiadomo co Jess strzeli do głowy.
Wyszczerzył się ukazując rząd białych zębów.
- Jesteś zazdrosna? - objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Może... - moje usta wykrzywił uśmiech.
Po chwili przytuliłam się do niego. Nigdy mi się to nie znudzi. Uwielbiałam jego objęcia... Były takie bezpieczne... Zadzwonił jego telefon. Spojrzał na wyświetlacz. Pocałował mnie czule w czoło i wyszedł z uśmiechem na ustach. Był niemożliwy... Koło 15 zaczęłam się szykować. Postanowiłam ubrać tą sukienkę. Była taka... idealna.
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam sobie lekki makijaż. Na stopy włożyłam szpilki koloru sukienki (pożyczyłam od Rose ;) ). Założyłam jeszcze skórzaną kurkę. Nie wiedziałam gdzie Mulat chce mnie zabrać. Zeszłam na dół. Zayn też był gotowy. Miał na sobie czarne spodnie i opinający biały podkoszulek, a na jego szerokich barkach swobodnie spoczywała skórzana kurtka.
- Idealnie do siebie pasujecie. - zaśmiała się Rose i w tym momencie Malik na mnie spojrzał.
Zachwyt w jego oczach mówił mi wiele. Po chwili był już obok mnie.
- Wrócicie na noc? - spytał niby od niechcenia Lou.
- Zastanowię się. - powiedział Zayn z cudnym uśmiechem, od którego nie mogłam oderwać oczu.
On również się we mnie wpatrywał. Zagryzłam wargę. Musiał być tak cholernie przystojny? Jego ręce wylądowały na mojej talii. Skradł mi niewinny pocałunek. Znów zastygliśmy wpatrując się w siebie. Dla osoby obcej wyglądało by to dziwnie, ale prawda była taka że brakowało nam czasu żeby nacieszyć się sobą.
- No idźcie już. - powiedziała Jami.
Oboje z ogromnymi uśmiechami złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do auta. To była nasza pierwsza randka. Nie liczyłam tego kiedy chłopak był ze mna w lesie kiedy uciekałam. W samochodzie było zimno. Skuliłam się na fotelu co nie uszło uwadze Zayna. Objął mnie ramieniem. Od razu lepiej.
- Będziemy dość długo jechać. - uprzedził.
- To nic. W końcu posiedzimy trochę razem.
- A do tej pory nie siedzieliśmy? - rzucił mi krótkie spojrzenie.
Nie... to nie o to mi chodziło.
- Źle mnie zrozumiałeś. - zaprzeczyłam szybko - Odkąd się poznaliśmy nie mieliśmy zbyt wiele czasu żeby posiedzieć sam na sam.
Uśmiechnął się. Jego prawa rękach spoczywała na kierownicy druga trzymała moją.
- Zgodzę się z tobą. Liz...
Zaczęliśmy opowiadać sobie o naszej przeszłości. On trochę jak minęło mu dzieciństwo i ja jak tęsknilam za tatą. I tak minęła nam cała podróż....
*Jessica*
Dlaczego Liz zawszr musiała mieć faceta który mi się podoba?! Zawsze...! Ugh... nienawidzę jej. Ale po dzisiejszej akcji w salonie. Nie ma szans żebym poderwała Zaya. Nie wiem co on w niej widzi. Spróbuje jeszcze jednego.... może będzie zazdrosny o mnie i blondynka. Ale Niall też musi w to uwierzyć. Siedział sam w salonie. Usiadłam obok. Rzucił mi krótkie spojrzenie. Po chwili jednak znów patrzył w ekran.
- Jesteś zajęty? - spytałam.
Nie musiałam być sztucznie miła. On jakoś lubił mnie taką... prawdziwą. To było dziwne. Widziałam że jest ostrożny. Czemu?
- Nie. - odparł.
Odwrócił się do mnie przodem. Jego wzrok.... nie umiałam nic powiedzieć. Jego wzrok mnie zakneblował. Jakim cudem? Nigdy tak nie reagowałam.
- Obejrzymy film? - spytał z uśmiechem.
Kusząca propozycja. Uśmiechnęłam sie się w odpowidzi bo nadal nie mogłam wydusić słowa. Poszłam do kuchni i wypiłam szklankę wody. Uspokój się. Przecież dasz radę jak zawsze. Wróciłam do blondyna już opanowana.
---------------------
Krótki ale musiałam dodać ;-)
Mam nadzieje że wam się podoba :-)
Proszę o komy :-*
Kurde ja chcę Nialla!!!!!!!
OdpowiedzUsuńno jest ciekawie i to bardzo, ale trochę się martwie o Nialla. Ciekawe jak się to potoczy..
OdpowiedzUsuńpisz dalej :**
Ja Cię zabije gdzie 16 ?
OdpowiedzUsuń