Obudziłam się obok śpiącego Malika. Wyglądał jak anioł. Uwielbiałam go. Jego oczy, włosy, usta, tatuaże i kolczyki. To był właśnie Zayn którego pokochałam. Ale co z Perrie? On i ona... Przecież ja nie mam z nią szans. Piękna, charyzmatyczna blondynka - narzeczona Mulata. Po chwili jego powieki lekko uniosły się. Jego śliczne czekoladowe oczka rozbłysnęły radością. Jego usta wykrzywił piękny uśmiech.
- Cześć Śliczna. - przywitał się cicho.
Odgarnął kosmyk moich włosów za ucho.
- Hej... - odparłam tylko, jak zahipnotyzowana wpatrując się nieświadomie w jego oczy.
- Co jest? - uważnie mi się przyjrzał.
- Nic. - spuściłam wzrok.
- Cześć Śliczna. - przywitał się cicho.
Odgarnął kosmyk moich włosów za ucho.
- Hej... - odparłam tylko, jak zahipnotyzowana wpatrując się nieświadomie w jego oczy.
- Co jest? - uważnie mi się przyjrzał.
- Nic. - spuściłam wzrok.
*Zayn*
Widziałem że coś jest nie tak. Nie patrzyła na mnie. Może nieświadomie ale odsunęła się. Co zrobiłem? Usiadłem za nią i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o mój tors. Była taka śliczna. Jej zielone oczy, zaróżowione policzki gdy się wstydzi, delikatny szczery uśmiech... Pocałowałem ją w czoło. Usmiechnęła się lekko, ale widziałem że nadal coś nie gra.
- Co zrobiłem źle? - spytałem cicho.
- Nic... - westchnęła - Zayn.... Czy... - niepewnie spojrzała w moje oczy - Między tobą i Perrie coś jest?
Uśmiechnąłem się. Więc o to chodziło.
- Nie. Skończyłem to nim wróciłaś z Polski.
Odwzajemniła mój uśmiech. Miałem ochote nigdy nie wypuścić jej z ramion. Ucalowałem lekko jej szyje.
- Nie przeginaj Malik. - powiedziała rozbawiona i usiadła przodem do mnie.
- Daj spokój Emeral. To był tylko całus. - wyszczerzyłem się.
Jej ciepłe ręce oplotły moją szyję, tym samym przysunęła się do mnie. Usiadła na moim podbrzuszu i oparła ręce na moim torsie lekko mnie pchając. Przeszedł mnie przyjemny dresz. Uwielbiałem jej dotyk. Po chwili opadłem na miękkie poduszki i pociągnąłem jej sylwetkę prawą ręką za sobą. Dziewczyna z uśmiechem przytuliła się do mnie. Pocałowałem ją w głowę.
- Kiedy zaczynacie trasę? - spojrzała w moje oczy podpierając się na mojej klatce.
- W przyszłym tygodniu. - westchnąłem.
Nie chciałem. Miałem ją zostawić? Była taka krucha i bezbronna. Wszysxy dookoła niej chcieli ją skrzywdzić. Nie licząc rodziny i przyjaciół. Takie miałem wrażenie. Nie mogłem jej tak opuścić.
Widziałem że coś jest nie tak. Nie patrzyła na mnie. Może nieświadomie ale odsunęła się. Co zrobiłem? Usiadłem za nią i przyciągnąłem do siebie. Oparła się o mój tors. Była taka śliczna. Jej zielone oczy, zaróżowione policzki gdy się wstydzi, delikatny szczery uśmiech... Pocałowałem ją w czoło. Usmiechnęła się lekko, ale widziałem że nadal coś nie gra.
- Co zrobiłem źle? - spytałem cicho.
- Nic... - westchnęła - Zayn.... Czy... - niepewnie spojrzała w moje oczy - Między tobą i Perrie coś jest?
Uśmiechnąłem się. Więc o to chodziło.
- Nie. Skończyłem to nim wróciłaś z Polski.
Odwzajemniła mój uśmiech. Miałem ochote nigdy nie wypuścić jej z ramion. Ucalowałem lekko jej szyje.
- Nie przeginaj Malik. - powiedziała rozbawiona i usiadła przodem do mnie.
- Daj spokój Emeral. To był tylko całus. - wyszczerzyłem się.
Jej ciepłe ręce oplotły moją szyję, tym samym przysunęła się do mnie. Usiadła na moim podbrzuszu i oparła ręce na moim torsie lekko mnie pchając. Przeszedł mnie przyjemny dresz. Uwielbiałem jej dotyk. Po chwili opadłem na miękkie poduszki i pociągnąłem jej sylwetkę prawą ręką za sobą. Dziewczyna z uśmiechem przytuliła się do mnie. Pocałowałem ją w głowę.
- Kiedy zaczynacie trasę? - spojrzała w moje oczy podpierając się na mojej klatce.
- W przyszłym tygodniu. - westchnąłem.
Nie chciałem. Miałem ją zostawić? Była taka krucha i bezbronna. Wszysxy dookoła niej chcieli ją skrzywdzić. Nie licząc rodziny i przyjaciół. Takie miałem wrażenie. Nie mogłem jej tak opuścić.
*Elizabeth*
- Chcesz pojechać ze mną? - zaproponował.
Kiedy to powiedział poczułam że nie jestem mu obojętna. Poczułam że coś dla niego znacze. Widziałam że czeka na odpowiedź. Lekko wpiłam się w jego usta.
- Jasne ze chcę. - oparłam moje czoło o jego.
Po chwili byłam pod nim. Zaśmiałam się. Złapał moje nadgarstki jedną ręką ponad moją głową.
- I co teraz? - spytałam, a on uniósł brew.
Kiedy prawie złączył nasze usta, ktoś zapukał. Nie zdążyliśmy się ruszyć, a do pokoju wparował Styles.
- Zayn... - dopiero teraz spojrzał na nas. Jego broda znalazła się przy samej ziemi. Po chwili wybuchnął - Aaaa! MALIK GWAŁCI LIZ!!! - wybiegł z pokoju.
Zaczęliśmy się śmiać. Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Wszyscy patrzyli w naszą stronę.
- Malik ją unieruchomił i... - Harry spojrzał w naszą stronę i schował się za Jami i Lou.
Zaśmiałam się.
- Co wy robiliście? - spytał Louis ze śmiechem.
- Nie musisz wiedzieć. - odparł Zayn.
Był zły. Zacisnął dłonie w pięści i miał napięte mięśnie. Och, dlaczego wydawał mi się teraz bardziej pociągający? Nie chciałam żeby pokłócił się z chłopakami. Stanęłam na palcach i oparłam rękę na jego ramieniu.
- Odpuść. - szepnęłam mu na ucho.
- Dla ciebie, zawsze. - mruknął cicho z uśmiechem.
Uwielbiałam jego uśmiech. Przegryzłam wargę. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia. Po posiłku powróciłam do salonu. Na kanapie siedział Liam i przytulał Sophię, na następnej Harry przekomarzał się z Rose, a na kolejnej siedział Malik. Jego oczy wpatrywały się w ekran monitora ale widziałam po nim że wcale nie ogląda tylko o czymś intensywnie myśli. Podeszłam powoli i usiadłam obok. Złapałam jego rękę i splotłam nasze palce.
- Co jest? - spytałam cicho.
Kiedy spojrzał w moje oczy poczułam motylki w moim brzuchu.
- Nic. Liz po prostu... twoi rodzice mnie zaakceptują? - zdziwiło mnie jego pytanie.
- Czemu się tym martwisz? - spytałam.
- A jak nie zaakceptują naszego związku? - denerwował się.
- Dlaczego?
- Mam tatuaże i kolczyki...
- Zayn, ja kocham twoje tatuaże i twoje kolczyki. I moim rodzicom nic do tego. Jestem dorosła.
Uśmiechnęłam się co odwzajemnił. Prawda taka była. Niezależnie od niczego nic nie zmieni tego. Zawsze będę go kochała. Chciał mnie pocałować ale między nami usiadł Lou. Wiedziałam ze Malik ma ochotę go zabić. Ja uważałam że jest to nieco śmieszne.
- Co tam? - spytał z bananem na ustach.
- Nic ciekawego. - odparłam.
Dostałam sms: Idź do lasu. Sorry. Tym razem nie skorzystam. Włożyłam telefon do przedniej kieszeni spodni.
- Kochani ruchy! Wieczorem robimy imprezę! - wrzasnął Horan.
Ok. Ja wraz z Lou, Zaynem i Jasmin pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy jakiś alkohol i przekąski. Zeszło nam ze dwie godziny. A potem szykowaliśmy dom. I tak zleciła czas. Miałam teraz chwilę dla siebie. Ubrałam czarną sukienkę. Nie odkrywała za dużo, ale była idealna. Miała delikatny dekolt i sięgała do kolan. Zrobiłam kreskę eyelaynerem i pociągnęłam rzęsy tuszem. Nałożyłam delikatny błyszczyk na usta. Rozczesałam też włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Miałam nadzieje że wyglądam dobrze. Ktoś zapukał.
- Proszę. - powiedziałam cicho.
Do pokoju wszedł Malik. Kiedy mnie zobaczył zagryzł wargę. Przeczesał ręką włosy. Podszedł do mnie. Miał na sobie białą koszulę na 3/4 rękaw i przez nią prześwitywały jego tatuaże. Był tak cholernie przystojny. Jego ręce znalazły się na moich biodrach.
- Ślicznie wyglądasz. - mruknął i pocałował mnie w szyję.
Oparłam ręce na jego torsie. Uwielbiałam jego pocałunki, dotyk...
- Dziękuję. - odparłam cicho - Chodź, bo Louis znowu się do nas przyczepi. - powiedziałam z uśmiechem.
Odwzajemnił to. Zeszliśmy na dół. Wiedziałam że wszyscy coś podejrzewają ale nie są pewni czy między mną i Mulatem coś jest. W ogromnym salonie już rozkręciła się impreza. Jasmin tańczyła z Lou, Horan przykleił się do przekąsek, a Rose chciała zbyć Hazzę. Liama nie widziałam.
- Zatańczysz? - spytał Zayn, no co się tylko uśmiechnęłam.
Po chwili był wolniejszy kawałek. Szatyn mocno mnie objął jednocześnie przytulając do siebie.

Miałam nadzieje, że nie będzie chciał wypuścić mnie ze swoich ramion.
- Wiesz, że za dwa tygodnie kończą się wakacje? - spytał kiedy tańczyliśmy.
- Wiem.- westchnęłam.
Będę musiała wrócić do szkoły. W końcu chcę ją skończyć... Zaraz... Chcę? Tak... Niestety. Może uda mi się znaleźć coś tutaj. Miałam taką cichą nadzieję.
- Wyjedziesz do Polski? - martwiło go to.
- Mama nadzieje, że nie będę musiała. Wiesz, że chciałabym tu zostać? - spojrzałam w jego nieziemskie oczy.
- Oczywiście, że tak. - uśmiechnął się lekko - Nie puszczę cię do Polski.
- Miałam taką nadzieję.
Po chwili piosenka skończyła się. Poszliśmy się napić. Zgubiłam gdzieś Malika. Było zbyt wiele osób. Jednak po chwili dojrzałam go. Nie mogłam w to uwierzyć. Obejmował Perrie. Całował ją. Moje oczy zaszkliły się. To tak cholernie bolało. Dlaczego to zawsze spotyka mnie? Zawsze ja muszę cierpieć.
Moje serce przedarło się najpierw na pół, a potem ktoś wbił w nie miliony kolców róż.
Myśli błądziły i szukały, ale miłości grób wykopały.
To co jeszcze przed sekundą było, całe wieki temu się skończyło.
Wbiegłam do mojego pokoju. Ignorowałam łzy i rozmazany makijaż. Szybko spakowałam swoje rzeczy. Wybiegłam tylnym wyjściem. Nikt mnie nie widział. I dobrze. Nikt nigdy więcej mnie nie zobaczy oprócz dziewczyn. Zniknę z ich życia. Tak... po prostu. Znowu jesteś sama Liz. Ciągle przed oczami miałam jego i ją. Dlaczego byłam taka głupia. Przecież ktoś taki jak on nie zwraca uwagi na takich jak ja...
*Zayn*
Odepchnąłem Pezz. Jak ona mogła? Chciała rozwalić to co ułożyłem sobie w moim życiu. Gdzie tu jest sprawiedliwość? Liz. Teraz ona jest najważniejsza. Muszę ją znaleźć. Przedzierałem się zrozpaczony pomiędzy ludźmi. Nigdzie jej nie było. Pobiegłem do jej pokoju. Wszystko co tu było - zniknęło. Usiadłem na łóżku, schowałem twarz w dłoniach i zacząłem płakać. Zostawiła mnie. Samego. Nie mogła. Nie mogę na to pozwolić! Już pozwoliłeś! Liz, wróć do mnie... Proszę.
- Zayn, co się dzieje? - spytała Jami wchodząc do pokoju.
Podniosłem głowę. Gdy zobaczyła moją twarz i pusty pokój - nie musiałem nic mówić.
- Wyjechała? - usiadła obok i objęła mnie ramieniem.
Nic nie odpowiedziałem, a po moich polikach popłynęły kolejne łzy.
- Porozmawiam z nią. Ale to ty musisz tak naprawdę jej to wyjaśnić.
- Wiem. - powiedziałem ledwo co słyszalnym głosem.
Teraz liczyła się Liz i nikt inny. Tylko, że ona może już nie chcieć... Nie myśl tak! Ona cię kochała! Kochała i nadal kocha! Tylko ją zraniłeś baranie! Muszę ją odzyskać. I uda mi się. Musi...
*Elizabeth*
Po cichu weszłam. Nie chciałam nikogo obudzić.
- Co tu robisz Liz? - spytał Tomek gdy zamykałam drzwi.
Powoli odwróciłam się do niego przodem.
- Co on ci zrobił?! - wkurzył się.
Ja nie byłam w stanie za bardzo mówić.
- To koniec. Zostaw go w spokoju.
Po chwili jego ramiona mnie objęły, a ja chciałam poczuć się bezpiecznie, ale to nie były JEGO ramiona...
______________________________
Wiem, krótki... ale męczono mnie o niego więc jest! ;) mam nadzieje, że mi się podoba, komy proszę! ;)
*Zayn*
Odepchnąłem Pezz. Jak ona mogła? Chciała rozwalić to co ułożyłem sobie w moim życiu. Gdzie tu jest sprawiedliwość? Liz. Teraz ona jest najważniejsza. Muszę ją znaleźć. Przedzierałem się zrozpaczony pomiędzy ludźmi. Nigdzie jej nie było. Pobiegłem do jej pokoju. Wszystko co tu było - zniknęło. Usiadłem na łóżku, schowałem twarz w dłoniach i zacząłem płakać. Zostawiła mnie. Samego. Nie mogła. Nie mogę na to pozwolić! Już pozwoliłeś! Liz, wróć do mnie... Proszę.
- Zayn, co się dzieje? - spytała Jami wchodząc do pokoju.
Podniosłem głowę. Gdy zobaczyła moją twarz i pusty pokój - nie musiałem nic mówić.
- Wyjechała? - usiadła obok i objęła mnie ramieniem.
Nic nie odpowiedziałem, a po moich polikach popłynęły kolejne łzy.
- Porozmawiam z nią. Ale to ty musisz tak naprawdę jej to wyjaśnić.
- Wiem. - powiedziałem ledwo co słyszalnym głosem.
Teraz liczyła się Liz i nikt inny. Tylko, że ona może już nie chcieć... Nie myśl tak! Ona cię kochała! Kochała i nadal kocha! Tylko ją zraniłeś baranie! Muszę ją odzyskać. I uda mi się. Musi...
*Elizabeth*
Po cichu weszłam. Nie chciałam nikogo obudzić.
- Co tu robisz Liz? - spytał Tomek gdy zamykałam drzwi.
Powoli odwróciłam się do niego przodem.
- Co on ci zrobił?! - wkurzył się.
Ja nie byłam w stanie za bardzo mówić.
- To koniec. Zostaw go w spokoju.
Po chwili jego ramiona mnie objęły, a ja chciałam poczuć się bezpiecznie, ale to nie były JEGO ramiona...
______________________________
Wiem, krótki... ale męczono mnie o niego więc jest! ;) mam nadzieje, że mi się podoba, komy proszę! ;)
Cudowny *-*
OdpowiedzUsuńZayn jest boski >3
a ten taniec cudowny, aż poczułam się zazdrosna xd potem Perry, no normalnie coś mnie trafiło!
Czekam na rozdział, daj znać, gdy się pojawi :D
pozdrawiam :*
u mnie rozdział nowy, jeśli masz ochotę to zapraszam ;)
http://right-now-one-direction.blogspot.com/
Dzięki ;-) jak czytam twoje opinie to chce mi się pisać
OdpowiedzUsuńNa pewno przeczytam u ciebie :-D
Fantastyczny rozdział. W sumie czego innego mogłam się spodziewac ;). Było tak romantycznie, ten taniec (rozpływam się normalnie) , tylko ta Perry wszystko zepsuła. Zayn i Jasmin mają byc razem... zrozumiano :P. A Perry niech coś przejedzie... nie no, znajdź jej jakiegoś fajnego chłopaka, ale niech mi się nie wtrąca :D.
OdpowiedzUsuńTylko taka mała rada( nie musisz wcale się do niej stosowac). Myślę , że mogłabyś bardziej opisywac wątki innych bohaterów. Rozumiem, że wątek miłości Zayna i Jasmin jest najważniejszy, ale nie przeszkadza to w tym aby np. 1/5 rozdziału poświęcic czemuś innemu. Teraz wcale nie jest nudna ale myślę, że byłoby jeszcze ciekawiej gdybyś to zrobiła. ;)
Buziaczki i życzę weny.
Wiem o co ci chodzi ;-)
UsuńMam zamiar to wprowadzić :-)