Twoja dłoń pasuje do mojej jakby została stworzona tylko
dla mnie
Ale zapamiętaj, że to było nam przeznaczone
I łączę kropki z piegami na twoich policzkach
I to wszystko ma dla mnie sens
Przeszedł mnie dreszcz. Lekka chrypka w jego głosie sprawiała, że nie mogłam się ruszyc. Nie mogłam nic zrobic. I nadal nie wierzyłam, że tu przyjechał.
Wiem, że nigdy nie lubiłaś zmarszczek wokół oczu,
gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Wstał i powoli podszedł do mnie. Jednak nie za blisko. On wiedział, że to jedna z moich ulubionych
piosenek, która wywołuje u mnie silne uczucia.
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię to ty
Och, to ty z nimi tworzysz całośc
Jestem zakochany w tobie i tych małych rzeczach.
Nie mogłam wytrzymac jego spojrzenia... uśmiechu. Podszedł bliżej a ja spuściłam wzrok. Jednak jego ręka powędrowała do mojego podbródka, delikatnie unosząc moją głowę. Moje oczy znów napotkały jego...
Nie możesz pójśc do łózka bez filiżanki herbaty
I może to dlatego mówisz przez sen
I te wszystkie rozmowy są sekretami, które skrywam
Mimo, że nie mają dla mnie sensu
Jego ręce ostrożnie dotknęły mojej tali. Widząc, że nie uciekam po prostu tak stał dając mi czas...
Wiem, że nigdy nie lubiłaś swojego głosu na kasecie
Nigdy nie chciałaś wiedziec ile ważysz
Nadal musisz wciskac się w swoje dżinsy
Ale dla mnie jesteś idealna
Uśmiech jeszcze większy niż do tej pory zagościł na jego ustach, a ja nie mogłam przestac się w niego wpatrywac.
Nie pozwolę, by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię to ty
Och, to ty z nimi tworzysz całośc
Jestem zakochany w tobie i tych małych rzeczach.
Nigdy nie będziesz kochac siebie, choc w połowie tak mocno
jak ja kocham ciebie
Nigdy nie będziesz traktowac siebie odpowiednio, kochanie
Ale chcę, by tak było
Jeśli pokażę ci, że jestem tu dla ciebie
Może pokochasz siebie tak jak ja kocham ciebie
Znów zbliżył się do mnie. Tym razem nasze ciała do siebie przywarły. Nie odepchnęłam go. Nie potrafiłam. Bo właśnie śpiewał jak bardzo mnie kocha...
Właśnie pozwoliłem by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ponieważ to ty, och to ty, to ty... To ty z nimi tworzysz całośc
Jestem w tobie zakochany i w tych małych rzeczach
Jego ręce złapały moje. Zarzucił je sobie lekko na szyję. Jego dłonie ponownie lekko mnie objęły. A ja mogłam tylko patrzec w jego czekoladowe oczy
Nie pozwolę by te małe rzeczy wymsknęły mi się z ust
Ale jeśli to zrobię to ty
Och, to ty z nimi tworzysz całośc
Jego usta odnalazły moje. Nie opierałam się. Zbyt mi na nim zależało. Zbyt go kochałam. Chodź przeczyło to całym ostatnim 3 tygodniom nie obchodziło mnie to. Po chwili uśmiechnął się szeroko.
- Kocham, cię Liz. - mruknął cicho.
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz a po moim ciele rozlało się ciepło. Uczucie, którego dawno nie doświadczyłam. Był przy mnie... zależało mu na mnie... Przyjechał aż do Polski...
- Ja ciebie też Zayn. - odparłam patrząc w jego oczy.
Chłopak mocno mnie przytulił. To było trochę jak magia. Bo czułam się jakbym stąpała po wodzie, która chciała mnie zaciągnąc na dno, ale ktoś jej na to nie pozwalał. Nie chciałam, żeby wypuścił mnie ze swoich ramion.
- Liz! Kolacja! - zawołała z dołu mama.
- Już idę. - odparłam - Oczywiście nie uprzedziłeś mojej mamy.
Bardziej to stwierdziłam niż o to spytałam. Ale cóż... Co ja mam jej powiedziec? "No wiesz mamo, chłopak do mnie przyjechał. To nic, że włamał się do naszego domu. Nie, nie wyszedł z więzienia po prostu lubi tatuaże." Ta wersja do mnie nie przemówiła.
- Oczywiście, że nie. - odparł rozbawiony i pocałował mnie czule w czoło.
Uśmiechnęłam się. Cokolwiek o nim pomyślą - ja go kocham. Złapałam go za rękę. Dopiero teraz dostrzegłam, że ma na sobie białą koszulę i marynarkę.
- Nie ściągaj jej proszę. - powiedziałam poprawiając jego ubranie.
- Dlaczego?
Radośc w jego oczach mnie uspokajała, chodź z drugiej strony był naiwny jak dziecko.
- Moja mama... Jakby to powiedziec... Jest staroświecka co do tatuaży.
Zrozumiał. Wyszczerzył się pokazując rząd białych zębów, a ja nie mogłam się powstrzymac i skradłam mu całusa.
- Liz?! - ponowne wołanie mamy.
- Idę!
Znów złapałam jego rękę. Zeszliśmy po schodach. Wiedziałam, że mama może byc niezadowolona wizytą nieznanego gościa. Trudno... Weszliśmy do salonu gdzie była tylko Jess. Wytrzeszczyła oczy kiedy chłopak lekko mnie objął. Za pewne nie wiedziała co się dzieje. No, nic dziwnego. Po chwili pojawiła się mama.
- Och... - przestraszyła się nieco - Liz, przedstawisz nam swojego gościa.
- Em... Przepraszam mamo. Dowiedziałam się niedawno, że Zayn przyjedzie. - odparłam i przegryzłam wargę, a chłopak mocniej mnie przytulił do siebie.
Moje plecy zderzyły się z jego torsem. Nie powiem. W jego towarzystwie czułam się bardzo bezpiecznie.
- W porządku. - uśmiechnęła się ciepło do chłopaka i wyciągnęła rękę - Jestem mamą Liz.
Zayn ją uścisnął ale wątpiłam czy zrozumiał cokolwiek.
- Mamą Zayn nie mówi po polsku. - dodałam.
- Oh... - odparła, po czym znów na jej ustach zatańczył uśmiech - No cóż będzie musiał się nauczyc.
Przekazałam to chłopakowi. Nie był szczególnie zadowolony, ale odkąd powiedziałam, że Zayn mówi po angielsku a nie po chińsku wszyscy prócz mamy rozmawiali z nim w jego ojczystym języku. Po złożeniu sobie życzeń usiedliśmy do kolacji. Zayn trzymał się blisko mnie. Zresztą zupełnie tak jak nie. Nie mięliśmy najmniejszej ochoty się roztawac - chociaż na chwilę. Bardzo długo siedzieliśmy, ale w końcu zdecydowaliśmy się na prezenty. Mięliśmy przejśc do pokoju obok. Zatrzymałam Zayna na korytarzu.
- Mam coś dla ciebie. - szepnęłam.
Moja intuicja rzadko się myli. Zaśmiałam się w duchu. Dałam chłopakowi małe pudełko. Przyjął je z lekkim uśmiechem.
- Ja też coś dla ciebie mam. - wręczył mi pudełeczko mniej więcej tego samego rozmiaru co ja jemu.
Ciekawa otworzyłam prezent. Była w nim połówka serca z literą "Z". Cholera! Trafił. Podobała mi się. Ale czy on musiał kupic mi to samo co ja jemu? Uśmiechnął się nad swoim podarunkiem.
- Podoba ci się? - spytał.
- Bardzo. A tobie? - objęłam jego szyję.
- Również. - odparł i pocałował mnie.
Tak tęskniłam za jego dotykiem i pocałunkami... za nim. Za jego uśmiechem i oczami. To był mój Zayn. Nic tego nie zmieni.
- Egh... - głośno chrząknęła Jess dając nam do zrozumienia, że jest obok.
Chłopak złapał mnie za rękę.
- Ciocia cię woła Liz. - powiedziała patrząc w ziemi, dając mi do zrozumienia, że jest ode mnie ważniejsza.
Kiedy odchodziłam usłyszałam jej przesłodzony głosik;
- Ćwiczysz Zayn?
Nawet w Wigilię musiała podrywac mojego chłopaka? Dlaczego? Po chwili poczułam ciepłe ramiona. Usłyszałam melodyjny śmiech nad uchem.
- Nie przejmuj się nią. Jestem zainteresowany tylko tobą. - szepnął mi do ucha Malik.
Uderzyłam go s uśmiechem w ramie i razem poszliśmy do mamy. Siedziała z Robertem w dużym pokoju przy choince, która świeciła na wiele kolorów.
- Powinnaś przygotowac pokój dla Zayna. - powiedziała zauważając mnie.
- Em... mamo Zayn będzie spał u mnie. - zdziwiłam ją.
Przyjrzała się dobrze szatynowi. Widziałam, że teraz dostrzegła kolczyk w jego prawym uchu.
- Nie. Nie ma mowy.
Wybacz mamo, ale jestem już pełnoletnia.
- Nie chcę się z tobą kłócic w Wigilię. - zaprotestowałam - Uwierz, że jesteśmy odpowiedzialni.
- Nie wątpię. - była nie ugięta.
Jak mogła? Przecież nigdy jej nie zawiodłam.
- Ok. - zwróciłam się teraz do chłopaka - Mama nie zgadza się, żebyś spał w moim pokoju.
Zastanowił się chwilę. Uśmiechnął się do mnie po czym powiedział;
- Nie będziesz zadowolona. - ściągnął marynarkę. On chyba chciał, żeby mama go wywaliła. Stanął przed moją rodzicielką - Mogę byc dla pani dziwakiem, ale dla mnie jest ważne to, że Liz mnie kocha.
Wpadłam w jego ramiona. Natychmiast odwzajemnił uścisk. Uwielbiałam go w takich momentach. Był uroczy. Mama uśmiechnęła się.
- To nie zmienia mojej decyzji. - odparła.
Tak? Ok. Jestem już... Do cholery!
- Wiesz mamo, twoja córka jest już dorosła. Zrozum to, że nie będę już robiła wszystkiego po twojej myśli.
Złapałam chłopaka za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Byłam zła na mamę. Powinna mnie zrozumiec. Tymczasem zabrania mi tego na co tata... też by się nie zgodził? Mniejsza o to. Kocham Zayna. Chcę żeby był blisko, ale moja mama myśli że tylko jedno nam w głowie. Na pewno. I co jeszcze? Stanęłam koło łóżka. Chłopak stanął za mną i przytulił mnie do siebie.
- W porządku? - spytał i pocałował mnie w szyję.
- Tak. - odwróciłam się do niego przodem - Przy tobie.
Wtuliłam się w niego. Zatopił swoją twarz w moich włosach.
- Mama się po prostu o ciebie martwi. - szepnął - Nie ufa mi.
- Raczej mi. Nie ufa własnej córce.
To bolało. Gdy to wymówiłam dopiero to do mnie dotarło.
- Nie mów tak. Nie zna mnie i się boi. Nic na to nie poradzisz.
- Ona musi zrozumiec że jestem dorosła i że gdybym chciała to dawno bym to zrobiła.
- To też jest prawdą.
Spojrzał w moje oczy. Uśmiechnęliśmy się obje. Przy nim czułam się inaczej... lepiej. Chciałam, żeby tak było zawsze. Oparłam mój policzek o jego klatkę. Delikatnie głaskał mnie po włosach. Po chwili usiadł na łóżku i posadził mnie sobie na kolanach.
- Louis mi powiedział, że mój tata żyje. - wypaliłam nie patrząc na niego.
- Naprawdę? - zmarszczył czoło przyglądając mi się - Nie cieszysz się?
- Sama nie wiem. Mam tyle pytań. Przede wszystkim dlaczego pozwolił mi wierzyc, że umarł i czy mama o tym wiedziała.
- Spytaj ją. - musnął mój policzek.
- Ja... chcę, ale z drugiej strony to będzie stresująca rozmowa, a ona jest w ciąży. Nie chcę jej denerwowac.
Mocniej przytulił mnie do siebie.
- Nie martw się tym. Wszystko będzie w porządku.
Pocałował mnie. Wtedy wszystkie problemy zniknęły. Pod wpływem jego dotyku zrobiło mi się ciepło.
- Wierzę ci. - szepnęłam cicho i znów połączyłam nasze usta.
_________________________________________
Piszcie jeśli chcecie dłuższe... ;) mi się wydaje, że nie jest tragicznie, ale wasza opinia się liczy. Myślę, że jeszcze trochę będzie się ciągnęła nasza przygoda więc piszcie mi co o czymś sądzicie bo krytykę przyjmuję na klatę (ale zastanów się zanim skrytykujesz, wiem gdzie mieszkasz ;) )
To na tyle. Myślę, że się podobało i komentujcie (nie uznaję: magiczna: nie chciało mi się)
PS: kto może wchodzi i czyta:
http://badgirlitsme.blogspot.com/
A i jeszcze jedno; klikajcie interakcje pod rozdziałem; to taki: fajne, ciekawe coś tam...
Z góry dzięki ;)
Jeju, aż się popłakałam ;(
OdpowiedzUsuń