sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 14

W tym roku widziałam Zayna kilka razy. Chłopcy ciągle muszą gdzieś jeździc. Ostatni raz widzieliśmy się kilka miesięcy temu. Bolała mnie ta rozłąka mino, że codziennie rozmawialiśmy przez telefon. Potrafiłam całą noc siedziec i słuchac jego głosu. Ale ja w porównaniu z Rose to nic. Ona tak naprawdę nigdy nie kochała żadnego faceta. Z Harrym było inaczej. To było widac. Mimo, że przy nas starała się byc silna, wiedziałyśmy że często gdy jest sama płacze. Jasmin też tęskniła, ale ona pozwalała sobie na optymizm typu: Niedługo go zobaczę. I tak miało się stac. Oni mięli niedługo przyjechac. Ale to całe zamieszanie z nowym albumem i teledyskami. Kiedy je oglądałyśmy chciało nam się najczęściej śmiac. Przede wszystkim nie mogłyśmy uwierzyc, że chłopcy zpuścili włosy. Rose ostatnim razem gdy zobaczyła Hazzę w kitce zasłoniła oczy i powiedziała, że mam to wyłączyc. Tęskniłyśmy. Po prostu... Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzę. - powiedziała Rose.
Po chwili usłyszałyśmy jej krzyk. Zerwałyśmy się na równe nogi. Do pokoju wbiegło czterech zakamuflowanych mężczyzn.
- A piąty już obściskuje się z Rose? - spytała Jasmin, a oni zaśmiali się.
Pościągali kominiarki. Nie wierzyłam, że Zayn tak teraz wyglądał:

Mocno go objęłam.
- Zetniesz się prawda? - spytałam z uśmiechem.
- Na razie nie. - odparł i pocałował mnie.
Do tej chwili nie przeżyłam czegoś takiego. Zrobił to tak jakbym była jego powietrzem, które zostało mu zabrane. Tak dawno nie czułam smaku jego ust...
- Nie przy ludziach! - krzyknął Niall.
Zaśmialiśmy się oboje. Louis również zmienił fryzurę:

A na Harrego wolałam nie patrzec. Ale nadal jego i Rose nie było przy nas. Podejrzewam, że zakopią się w jego pokoju na kilka dni, żeby pogadac. Nie dziwiłam im się. Postanowiliśmy trochę posiedziec. Oczywiście chłopcy zaopatrzyli nas w alkohol. Usiadłam na kanapie obok Malika. Mocno mnie do siebie przytulił, a potem objął ramieniem. Podał mi piwo.
- No to opowiadajcie jak tam w wielkim świecie. - zaczęła Jami.
- Szczerze? - spytał Liam.
- Tutaj jest najlepiej. - odparł blondyn wygodnie rozciągając się na kanapie.
Oparłam głowę na ramieniu szatyna.
- Dobrze was w końcu widziec. - uśmiechnęłam się.
- Was też. - dodał Louis z dwa razy większym uśmiechem niż mój.
Zadzwonił mój telefon. Wszyscy umilkli. Odebrałam, bo było to połączenie od mamy.
- Hej. - przywitałam się.
Ciekawe czemu dzwoniła o tak późnej porze? W Polsce była 23. Zastanawiające...
- Cześc Kochanie. Słuchaj... rodzice Jess chcą żeby się wybiła. Dziewczyna nie ma za dużo pieniędzy więc zamieszka z tobą.
Omal nie wyplułam napoju z ust. Co?! Jakim prawem mama jej na to chciała pozwolic?! To moje życie.
- Nie zgadzam się. - odparłam - A poza tym przeprowadziłam się do Zayna.
Nie odpowiedziała. Wiedziałam, że jest wściekła.
- Nie martw się. Widziałam się z nim tylko kilka razy przez ostatni rok. - dodałam.
Nie chciałam sobie wyobrażac co ona teraz myśli i jak bardzo jest na mnie zła. To nie moja wina, że go kocham. Chciałam z nim byc, a ona w końcu musi to zaakceptowac czy jej się to podoba czy nie.
- Podaj mi adres.
Chciała zachowac neutralny ton głosu, ale jej się nie udało. Zbyt dobrze ją znałam. Była... nie mam pojęcia jak to określic. To była wybuchowa mieszanka kilku uczuc.
- Przykro mi mamo. Nie zgadzam się. - byłam nieugięta.
- Czemu nie? No dawaj Liz! - odezwali się chłopcy.
Czy ja o czymś nie wiem? Chyba tylko Niall nie miał dziewczyny? Czy coś uległo zmianie? Oni nie wiedzieli na co się piszą ja tak.
- Mieszkamy na GoldStreet 24. - krzyknął blondyn.
Niby pasuje... Nie! Co on zrobił?! Ja nie chcę żeby ona tu przyjeżdżała. Nie mam najmniejszej ochoty jej znosic.
- Ty się nią zajmujesz Niall. - warknęłam a wszyscy oprócz mnie i niego zaśmiali się.
- Przyjedź po nią do Polski. - powiedziała moja rodzicielka i rozłączyła się.
Co?! Kpiny? Na pewno nie. Ona zostanie w Polsce. Nie obchodzi mnie to, że chce... Wtedy dostrzegłam spojrzenie Niall kiedy opowiadał Liamowi o Jess. On się zakochał. Popełniał ogromny błąd. Ona złamie mu serce i zajmie się innym. Robiła tak z każdym. Wiem, bo kiedyś się przyjaźniłyśmy. Nie chciałam, żeby on cierpiał.
- W porządku? - spytał Zayn uważnie mi się przyglądając.
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam i poszłam do kuchni. Przemyłam twarz wodą. Oparłam dłonie na brzegach zlewu pozwalając kroplą zleciec do umywalki. Silne ręce obróciły mnie. Szatyn delikatnie wytarł moją twarz ręcznikiem.
- Chodzi o Jessice? - spytał patrząc mi w oczy.
- Chodzi o Nialla. Wiem jaka jest Jess, a on się w niej zakochał.
Obróciłam głowę. Nie mogłam wytrzymac jego spojrzenia.
- Czujesz cos do blondyna? - spojrzał w ziemie dopiero potem na mnie.
- Nie. No skąd. - zaprzeczyłam i ujęłam jego twarz w moje dłonie - Po prostu jest dla mnie jak brat. Nie chcę, żeby cierpiał z powodu dziewczyny, która nie jest tego warta.
- Może powinnaś z nim pogadac. - zasugerował obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie.
- Sama nie wiem... Nie. Nie będzie takiej potrzeby. Ona tu nie przyjedzie.
W drodze powrotnej do salonu zatrzymałam się. Nie mogłam uwierzyc w to co słyszę.
- Co zrobiłeś?! - spytała podniesionym głosem Jami.
- No... ja zaproponowałem mamie Liz, żeby wysłała do nas Jess. - odparł Niall.
Jak mógł... Mógł. Zakochał się. Co nie zmienia faktu, że jestem wściekła. Zrobił to za moimi plecami. Weszliśmy do pokoju.
- Ty oczywiście wszystko słyszałaś nie? - spytał blondyn i spuścił wzrok.
Pokiwałam głową. Za co moje życie jest takie ciężkie? Usiadłam obok niego.
- To nie jest rozmowa na dzisiaj Nialler. Ale nie gniewam się na ciebie za to co zrobiłeś tylko za to, że za moimi plecami.
- Nie zgodziłabyś się. - popatrzył mi w oczy.
Fakt. Nie zgodziłabym się. Tu miał rację.
- Pogadamy jutro. - cmoknęłam jego policzek.
Znów usiadłam koło Malika, on jednak oplótł moje ciało rękami i posadził mnie sobie na kolanach. Oparłam się o jego klatkę lekko przymykając oczy. Tak bardzo się cieszyłam, że jest obok.

*Harry*
Z dołu dochodziły nas śmiechy i krzyki jednak to nie było ważne. Ona przy mnie była. W końcu. Mocno ją przytulałem. Wygodnie leżeliśmy na miękkim łóżku. Rose przekręciła się na brzuch i spojrzała w moje oczy.
- Jak myśli kiedy ślub?
Ale czyj? Nieco zaskoczyła mnie tym pytaniem.
- Nasz? - wyszczerzyłem się.
- Nie. Nasz za kilka lat, ale Liz i Zayna.
Zamyśliłem się. Biorąc pod uwagę to co mięli za sobą i to co mają przed sobą...
- Rok. - obstawiłem.
- Kurczę! Miałam powiedziec to samo. - udawała, że jest zła.
- Czytam ci w myślach Kochanie. - odparłem i skradłem jej jednego całusa.
Uśmiechnęła się. Cieszyłem się, że byłam w stanie wywołac uśmiech na jej twarzy. To było dla mnie coś nowego. Ona mnie kochała za to jakim jestem naprawdę, a nie za to, że jestem gwiazdą, a zdarzały się takie. Zacząłem wątpic w prawdziwą miłośc puki ona się nie pojawiła...
- O czym myślisz? - spytałem bawiąc się jej włosami.
- O tobie... O nas. - sprostowała.
Uśmiechnąłem się do niej. Tak bardzo mi na niej zależało. Przy niej nawet milcząc byłem szczęśliwy. Co się z tobą stało Styles? Nie chcesz wiedziec...
- Harry... - spojrzała w moje oczy.
- Kocham cię bezgranicznie. - odparłem nim zdążyła skończyc.
Pokiwała z niedowierzaniem głową, a potem namiętnie mnie pocałowała... Była taka słodka.

*Niall*
Liz chyba wiedziała, że podobała mi się jej kuzynka. Po prostu... Chciałem ją lepiej poznac. To źle? Liz nie była zła więc coś tu nie grało. Chyba wiedziała coś o czym powinienem wiedziec.Ok. Ogarnij się Niall. Dobrze. Teraz lepiej. Piłem kolejne piwo z rzędu. Nie wiem, które, ale zbyt dobrze mi się z nimi siedziało. Liam się ulotnił do swojej dziewczyny, a reszta została ze mną. Wyglądali uroczo. Też chcę miec przy sobie drugą połówkę. Wiem, że przyśpieszanie, robienie czegoś na siłę nic nie da. Muszę byc cierpliwy. Westchnąłem.
- Nie martw się. Znajdziesz sobie dziewczynę. - powiedziała pocieszająco Jami.
Uśmiechnąłem się do niej. Już chciałem spytac czy składa mi jakąś propozycję, ale ugryzłem się w język w ostatniej chwili. Louis by mnie za to zabił. Doskonale o tym wiedziałem.
- Poopowiadajcie coś jeszcze. - poprosiła Elizabeth wtulona w mojego przyjaciela.
- Co mamy ci opowiadac? - spytał już nieźle upity Lou - Smutno bez was.
Jami uśmiechnęła się, ale wiedziałem że jest zła na Tommo, że tyle wypił. W końcu zdecydowała się i zabrała go do sypialni bo Tomlinson wręcz spał już na podłodze. Liz i Zayn siedzieli ze mną jeszcze z godzinę, ale byłem tak śpiący, że musiałem położyc się spac. Przeprosiłem ich i bez żadnej kąpieli wskoczyłem do łóżka i prawie natychmiast zasnąłem.

*Zayn*
Kiedy blondyn poszedł Liz zabrała się za sprzątanie. Dokładnie jej się przyjrzałem. Nie zmieniła się. Przynajmniej nie z wyglądu. Zabrałem od niej puste butelki i stanąłem na przeciwko.
- Coś się stało? - spytałem próbując złapac jej wzrok, ale uciekała.
Chciała odejśc. Włożyłem moje ręce w tylne kieszenie jej dżinsów i przyciągnąłem lekko do siebie.
- Za długo cię znam Emeral. - szepnąłem jej do ucha.
Uśmiechnęła się. Wiedziałem, że coś nie gra. I miałem zamiar dowiedziec się co. Przecież byliśmy razem. Mogliśmy sobie ufac. Zawsze. Miałem nadzieje, że ona o tym wie.
- Coś się zmieniło między nami? - spytałem niepewnie.
Nie chciałem chyba znac odpowiedzi na to pytanie, ale musiałem je zadac. Jej bystre oczy spojrzały w moje. Poczułem ciepło rozlewając się po moim ciele. Uwielbiałem jej spojrzenie.
- Nie, Zayn. - objęła moją szyje - Chodzi o to, że byłeś daleko. Tęskniłam.
- Ja też. - odetchnąłem z ulgą wiedząc, że chodzi tylko o to.
Uśmiechnąłem się do niej, a moje ręce błyskawicznie zmieniły pozycje; jedna znalazła się u dołu jej pleców, a druga przy zgięciu jej kolan. Delikatnie ją podniosłem.
- Wariat. - mruknęła ze śmiechem - A kto tu posprząta?
- Rano zmuszę do tego Louisa i Nialla, bo oni wypili najwięcej. Jami była wściekła.
Powoli szedłem w stronę sypialni. Dziewczyna mocniej się do mnie przytuliła. Uwielbiałem to. Wiedziałem, że czuje się przy mnie bezpiecznie.
- Dziwisz jej się? Ja też bym była...
- Ale ja nie piję tyle co oni. Przynajmniej nie przy tobie.
Uniosła brew intensywnie mi się przyglądając. Posadziłem ją na łóżku i zamknąłem drzwi.
- Czy ja o czymś nie wiem, panie Malik? - spytała i stanęła naprzeciwko mnie.
Była tak blisko... Objąłem ją w talii.
- Nie. Wszystko ci mówię. Nie mam przed tobą tajemnic.
Uśmiechnęła się i pocałowała mnie lekko. Jej palce wplotły się w moje włosy. Moje ręce mocniej ją przyciągnęły. Brakowało mi tych chwil obok niej, w których mogłem zapomniec o wszystkim. Liczyliśmy się tylko my i to było najważniejsze... Po chwili wylądowaliśmy na łóżku ze śmiechem.
- Idę wziąc prysznic. - powiedziała i chciała wyplątac się z moich objęc.
Bezskutecznie. Zbyt mocno ją trzymałem. Nie chciałem jej póścic.
- Zayn. - zaśmiała się - To, że ty chcesz iśc śmierdzący spac, nie znaczy, że ja też.
Ja również się zaśmiałem. Przytuliłem ją. Chciałem odetchnąc od bycia gwiazdorem.
- Pójdziemy jutro na randkę? - zaproponowałem.
Widziałem jak jej oczy zabłysnęły radością. Cieszyłem się, że tak zareagowała.
- Gdzie chcesz iśc? - spytała podpierając się na jednej ręce a drugą układając moje włosy.
Wpatrywałem się w nią kiedy zagryzła wargę. Była taka... słodka? Urocza? Idealna... To było to słowo.
- Niespodzianka. - podniosłem się tak, aby moja głowa była na wysokości jej.
Znów uśmiechnęła się. Dzisiejszego wieczoru tak często powtarzała ten gest, że ja robiłem to samo.
- Masz śliczny uśmiech. - odgarnąłem kosmyk jej włosów za ucho.
Dziewczyna spłonęła rumieńcem. Nie wiedziałem, że potrafiła wyglądac tak słodko kiedy się rumieni. Musiałem częściej tak robic, bo wyglądała nieziemsko.
- Zayn, UFO! - powiedziała wskazując za mnie.
Odruchowo odwróciłem wzrok spoglądając za siebie. Jednak kiedy nic nie dojrzałem znów odwróciłem głowę. Zadowolona Liz stała przy wejściu do łazienki.
- Zaraz wrócę. - odparła z uśmiechem i zniknęła za drzwiami.

*Elizabeth*
Ten wieczór był najwspanialszym w moim życiu. Nie spodziewałam się, że będzie tak cudownie. Odepchnęłam się od drzwi i wskoczyłam do kabiny. Wzięłam gorący prysznic. Ponieważ gdy tylko woda przestała leciec zrobiło mi się zimno owinęłam się ręcznikiem. Kiedy wyszłam zauważyłam dopiero, że szatyn stoi oparty o szafkę.
- Wyjdź. Chcę się ubrac. - powiedziałam rozbawiona.
- Tak też ci ładnie. - złapał w dwa palce mokry kosmyk włosów.
Sam był bez koszulki w samych szortach. Po chwili byłam w jego ramionach. Mimo, że miałam mokre włosy schował w nie twarz. Dzisiaj tak wiele razy mnie przytulał i wcale nie miałam tego dośc. Mógłby robic to bez końca... Pocałował mnie w szyję.
- Idź ubrac się do pokoju, ja wezmę prysznic. - poprosił.
Przeszłam do pomieszczenia obok i brałam piżamę. Położyłam się na łóżku. Musiałam sprawdzic maila. Ostatnio wysłałam kilka CV. Chciałam znaleźc pracę. Przecież nie mogę życ jak pasożyt. Otworzyłam pocztę. Po chwili poczułam pocałunek w ramię. Uśmiechnęłam się lekko.
- Co robisz? - spytał siadając za mną i przytulając mnie.
- Muszę coś sprawdzic... - odparłam przeczesując wzrokiem kolejne wiadomości - Jest!
Odpowiedzieli. Z centrum sportu. Miałabym prowadzic zajęcia z koszykówki dla dziewczynek w wieku 11-13 lat. Miałam rozmowę kwalifikacyjną za kilka dni. Byłam taka szczęśliwa. Może to nie szczyt marzeń, ale dobry początek. Odpisałam, że termin mi pasuje. Zamknęłam komputer.
- Dlaczego szukasz pracy? - spojrzał mi w oczy.
- Bo, żyję z twoich pieniędzy Zayn. Nie chcę tego. Jeśli jesteśmy razem oboje powinniśmy coś wnosic do związku. - chciał mi przerwac, ale dodałam - Cicho. Wiem, że ci się to nie podoba, ale to tylko jeden dzień w tygodniu. Dwie godziny. Przeżyjesz.
Miał grymas na twarzy. Po chwili jednak pocałował mnie. To był najsłodszy pocałunek jakim do tej pory mnie obdarzył. Uśmiech wpełzł na jego twarz.
- Kocham cię Liz. Jeśli będziesz szczęśliwa to się zgodzę.
Położyliśmy się. Nie musiałam długo czekac - chłopak opiekuńczo przytulił mnie do siebie.
- Dobranoc Zayn. - szepnęłam.
- Dobranoc Liz. Kolorowych snów. - mruknął mi do ucha.
Nie wiem nawet kiedy, ale zasnęłam czując się bezpiecznie w jego ramionach.








________________________
Trochę dłuższy się udało napisac. Nie umiem wam określic konkretnego dnia dodawania. Piszę wtedy kiedy mam wenę. Ostatnio trochę jej dużo bo napisałam, aż (łącznie z tym) 9 rozdziałów w tym miesiącu. Wiecie raz gorzej, raz lepiej, ale trzymajmy się tego, że jest lepiej ;) w głowie rodzi mi się nowy pomysł, ale powiedziałam sobie: ktoś czyta twojego bloga, postaraj się i dociągnij to do końca. I tak właśnie zrobię. Ale bez zmartwień ;) czeka nas jeszcze przynajmniej 10 rozdziałów więc no stres ;)
Mam nadzieje, że się podobało, zostawcie komentarz ;)

4 komentarze:

  1. widzę, że gify z nowego teledysku :D (BOSKI)
    rozdziały też są boskie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny rozdział. Wszędzie miłośc!!!!!!!! Tylko ten biedny Niall, taki samotny, mam nadzieję, że z Jess wszystko mu się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta... wszędzie miłość.... miłość to będzie jak Rose...
      Zobaczysz ;-)

      Usuń
  3. Braia Kevina na gifie z Lou ja Ci mówiłam coś o Niallu!!!!!

    OdpowiedzUsuń