- Otworzę. - powiedziała Rose.
Po chwili usłyszałyśmy jej krzyk. Zerwałyśmy się na równe nogi. Do pokoju wbiegło czterech zakamuflowanych mężczyzn.
- A piąty już obściskuje się z Rose? - spytała Jasmin, a oni zaśmiali się.
Pościągali kominiarki. Nie wierzyłam, że Zayn tak teraz wyglądał:

Mocno go objęłam.
- Zetniesz się prawda? - spytałam z uśmiechem.
- Na razie nie. - odparł i pocałował mnie.
Do tej chwili nie przeżyłam czegoś takiego. Zrobił to tak jakbym była jego powietrzem, które zostało mu zabrane. Tak dawno nie czułam smaku jego ust...
- Nie przy ludziach! - krzyknął Niall.
Zaśmialiśmy się oboje. Louis również zmienił fryzurę:
A na Harrego wolałam nie patrzec. Ale nadal jego i Rose nie było przy nas. Podejrzewam, że zakopią się w jego pokoju na kilka dni, żeby pogadac. Nie dziwiłam im się. Postanowiliśmy trochę posiedziec. Oczywiście chłopcy zaopatrzyli nas w alkohol. Usiadłam na kanapie obok Malika. Mocno mnie do siebie przytulił, a potem objął ramieniem. Podał mi piwo.
- No to opowiadajcie jak tam w wielkim świecie. - zaczęła Jami.
- Szczerze? - spytał Liam.
- Tutaj jest najlepiej. - odparł blondyn wygodnie rozciągając się na kanapie.
Oparłam głowę na ramieniu szatyna.
- Dobrze was w końcu widziec. - uśmiechnęłam się.
- Was też. - dodał Louis z dwa razy większym uśmiechem niż mój.
Zadzwonił mój telefon. Wszyscy umilkli. Odebrałam, bo było to połączenie od mamy.
- Hej. - przywitałam się.
Ciekawe czemu dzwoniła o tak późnej porze? W Polsce była 23. Zastanawiające...
- Cześc Kochanie. Słuchaj... rodzice Jess chcą żeby się wybiła. Dziewczyna nie ma za dużo pieniędzy więc zamieszka z tobą.
Omal nie wyplułam napoju z ust. Co?! Jakim prawem mama jej na to chciała pozwolic?! To moje życie.
- Nie zgadzam się. - odparłam - A poza tym przeprowadziłam się do Zayna.
Nie odpowiedziała. Wiedziałam, że jest wściekła.
- Nie martw się. Widziałam się z nim tylko kilka razy przez ostatni rok. - dodałam.
Nie chciałam sobie wyobrażac co ona teraz myśli i jak bardzo jest na mnie zła. To nie moja wina, że go kocham. Chciałam z nim byc, a ona w końcu musi to zaakceptowac czy jej się to podoba czy nie.
- Podaj mi adres.
Chciała zachowac neutralny ton głosu, ale jej się nie udało. Zbyt dobrze ją znałam. Była... nie mam pojęcia jak to określic. To była wybuchowa mieszanka kilku uczuc.
- Przykro mi mamo. Nie zgadzam się. - byłam nieugięta.
- Czemu nie? No dawaj Liz! - odezwali się chłopcy.
Czy ja o czymś nie wiem? Chyba tylko Niall nie miał dziewczyny? Czy coś uległo zmianie? Oni nie wiedzieli na co się piszą ja tak.
- Mieszkamy na GoldStreet 24. - krzyknął blondyn.
Niby pasuje... Nie! Co on zrobił?! Ja nie chcę żeby ona tu przyjeżdżała. Nie mam najmniejszej ochoty jej znosic.
- Ty się nią zajmujesz Niall. - warknęłam a wszyscy oprócz mnie i niego zaśmiali się.
- Przyjedź po nią do Polski. - powiedziała moja rodzicielka i rozłączyła się.
Co?! Kpiny? Na pewno nie. Ona zostanie w Polsce. Nie obchodzi mnie to, że chce... Wtedy dostrzegłam spojrzenie Niall kiedy opowiadał Liamowi o Jess. On się zakochał. Popełniał ogromny błąd. Ona złamie mu serce i zajmie się innym. Robiła tak z każdym. Wiem, bo kiedyś się przyjaźniłyśmy. Nie chciałam, żeby on cierpiał.
- W porządku? - spytał Zayn uważnie mi się przyglądając.
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam i poszłam do kuchni. Przemyłam twarz wodą. Oparłam dłonie na brzegach zlewu pozwalając kroplą zleciec do umywalki. Silne ręce obróciły mnie. Szatyn delikatnie wytarł moją twarz ręcznikiem.
- Chodzi o Jessice? - spytał patrząc mi w oczy.
- Chodzi o Nialla. Wiem jaka jest Jess, a on się w niej zakochał.
Obróciłam głowę. Nie mogłam wytrzymac jego spojrzenia.
- Czujesz cos do blondyna? - spojrzał w ziemie dopiero potem na mnie.
- Nie. No skąd. - zaprzeczyłam i ujęłam jego twarz w moje dłonie - Po prostu jest dla mnie jak brat. Nie chcę, żeby cierpiał z powodu dziewczyny, która nie jest tego warta.
- Może powinnaś z nim pogadac. - zasugerował obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie.
- Sama nie wiem... Nie. Nie będzie takiej potrzeby. Ona tu nie przyjedzie.
W drodze powrotnej do salonu zatrzymałam się. Nie mogłam uwierzyc w to co słyszę.
- Co zrobiłeś?! - spytała podniesionym głosem Jami.
- No... ja zaproponowałem mamie Liz, żeby wysłała do nas Jess. - odparł Niall.
Jak mógł... Mógł. Zakochał się. Co nie zmienia faktu, że jestem wściekła. Zrobił to za moimi plecami. Weszliśmy do pokoju.
- Ty oczywiście wszystko słyszałaś nie? - spytał blondyn i spuścił wzrok.
Pokiwałam głową. Za co moje życie jest takie ciężkie? Usiadłam obok niego.
- To nie jest rozmowa na dzisiaj Nialler. Ale nie gniewam się na ciebie za to co zrobiłeś tylko za to, że za moimi plecami.
- Nie zgodziłabyś się. - popatrzył mi w oczy.
Fakt. Nie zgodziłabym się. Tu miał rację.
- Pogadamy jutro. - cmoknęłam jego policzek.
Znów usiadłam koło Malika, on jednak oplótł moje ciało rękami i posadził mnie sobie na kolanach. Oparłam się o jego klatkę lekko przymykając oczy. Tak bardzo się cieszyłam, że jest obok.
*Harry*
Z dołu dochodziły nas śmiechy i krzyki jednak to nie było ważne. Ona przy mnie była. W końcu. Mocno ją przytulałem. Wygodnie leżeliśmy na miękkim łóżku. Rose przekręciła się na brzuch i spojrzała w moje oczy.
- Jak myśli kiedy ślub?
Ale czyj? Nieco zaskoczyła mnie tym pytaniem.
- Nasz? - wyszczerzyłem się.
- Nie. Nasz za kilka lat, ale Liz i Zayna.
Zamyśliłem się. Biorąc pod uwagę to co mięli za sobą i to co mają przed sobą...
- Rok. - obstawiłem.
- Kurczę! Miałam powiedziec to samo. - udawała, że jest zła.
- Czytam ci w myślach Kochanie. - odparłem i skradłem jej jednego całusa.
Uśmiechnęła się. Cieszyłem się, że byłam w stanie wywołac uśmiech na jej twarzy. To było dla mnie coś nowego. Ona mnie kochała za to jakim jestem naprawdę, a nie za to, że jestem gwiazdą, a zdarzały się takie. Zacząłem wątpic w prawdziwą miłośc puki ona się nie pojawiła...
- O czym myślisz? - spytałem bawiąc się jej włosami.
- O tobie... O nas. - sprostowała.
Uśmiechnąłem się do niej. Tak bardzo mi na niej zależało. Przy niej nawet milcząc byłem szczęśliwy. Co się z tobą stało Styles? Nie chcesz wiedziec...
- Harry... - spojrzała w moje oczy.
- Kocham cię bezgranicznie. - odparłem nim zdążyła skończyc.
Pokiwała z niedowierzaniem głową, a potem namiętnie mnie pocałowała... Była taka słodka.
*Niall*
Liz chyba wiedziała, że podobała mi się jej kuzynka. Po prostu... Chciałem ją lepiej poznac. To źle? Liz nie była zła więc coś tu nie grało. Chyba wiedziała coś o czym powinienem wiedziec.Ok. Ogarnij się Niall. Dobrze. Teraz lepiej. Piłem kolejne piwo z rzędu. Nie wiem, które, ale zbyt dobrze mi się z nimi siedziało. Liam się ulotnił do swojej dziewczyny, a reszta została ze mną. Wyglądali uroczo. Też chcę miec przy sobie drugą połówkę. Wiem, że przyśpieszanie, robienie czegoś na siłę nic nie da. Muszę byc cierpliwy. Westchnąłem.
- Nie martw się. Znajdziesz sobie dziewczynę. - powiedziała pocieszająco Jami.
Uśmiechnąłem się do niej. Już chciałem spytac czy składa mi jakąś propozycję, ale ugryzłem się w język w ostatniej chwili. Louis by mnie za to zabił. Doskonale o tym wiedziałem.
- Poopowiadajcie coś jeszcze. - poprosiła Elizabeth wtulona w mojego przyjaciela.
- Co mamy ci opowiadac? - spytał już nieźle upity Lou - Smutno bez was.
Jami uśmiechnęła się, ale wiedziałem że jest zła na Tommo, że tyle wypił. W końcu zdecydowała się i zabrała go do sypialni bo Tomlinson wręcz spał już na podłodze. Liz i Zayn siedzieli ze mną jeszcze z godzinę, ale byłem tak śpiący, że musiałem położyc się spac. Przeprosiłem ich i bez żadnej kąpieli wskoczyłem do łóżka i prawie natychmiast zasnąłem.
*Zayn*
Kiedy blondyn poszedł Liz zabrała się za sprzątanie. Dokładnie jej się przyjrzałem. Nie zmieniła się. Przynajmniej nie z wyglądu. Zabrałem od niej puste butelki i stanąłem na przeciwko.
- Coś się stało? - spytałem próbując złapac jej wzrok, ale uciekała.
Chciała odejśc. Włożyłem moje ręce w tylne kieszenie jej dżinsów i przyciągnąłem lekko do siebie.
- Za długo cię znam Emeral. - szepnąłem jej do ucha.
Uśmiechnęła się. Wiedziałem, że coś nie gra. I miałem zamiar dowiedziec się co. Przecież byliśmy razem. Mogliśmy sobie ufac. Zawsze. Miałem nadzieje, że ona o tym wie.
- Coś się zmieniło między nami? - spytałem niepewnie.
Nie chciałem chyba znac odpowiedzi na to pytanie, ale musiałem je zadac. Jej bystre oczy spojrzały w moje. Poczułem ciepło rozlewając się po moim ciele. Uwielbiałem jej spojrzenie.
- Nie, Zayn. - objęła moją szyje - Chodzi o to, że byłeś daleko. Tęskniłam.
- Ja też. - odetchnąłem z ulgą wiedząc, że chodzi tylko o to.
Uśmiechnąłem się do niej, a moje ręce błyskawicznie zmieniły pozycje; jedna znalazła się u dołu jej pleców, a druga przy zgięciu jej kolan. Delikatnie ją podniosłem.
- Wariat. - mruknęła ze śmiechem - A kto tu posprząta?
- Rano zmuszę do tego Louisa i Nialla, bo oni wypili najwięcej. Jami była wściekła.
Powoli szedłem w stronę sypialni. Dziewczyna mocniej się do mnie przytuliła. Uwielbiałem to. Wiedziałem, że czuje się przy mnie bezpiecznie.
- Dziwisz jej się? Ja też bym była...
- Ale ja nie piję tyle co oni. Przynajmniej nie przy tobie.
Uniosła brew intensywnie mi się przyglądając. Posadziłem ją na łóżku i zamknąłem drzwi.
- Czy ja o czymś nie wiem, panie Malik? - spytała i stanęła naprzeciwko mnie.
Była tak blisko... Objąłem ją w talii.
- Nie. Wszystko ci mówię. Nie mam przed tobą tajemnic.
Uśmiechnęła się i pocałowała mnie lekko. Jej palce wplotły się w moje włosy. Moje ręce mocniej ją przyciągnęły. Brakowało mi tych chwil obok niej, w których mogłem zapomniec o wszystkim. Liczyliśmy się tylko my i to było najważniejsze... Po chwili wylądowaliśmy na łóżku ze śmiechem.
- Idę wziąc prysznic. - powiedziała i chciała wyplątac się z moich objęc.
Bezskutecznie. Zbyt mocno ją trzymałem. Nie chciałem jej póścic.
- Zayn. - zaśmiała się - To, że ty chcesz iśc śmierdzący spac, nie znaczy, że ja też.
Ja również się zaśmiałem. Przytuliłem ją. Chciałem odetchnąc od bycia gwiazdorem.
- Pójdziemy jutro na randkę? - zaproponowałem.
Widziałem jak jej oczy zabłysnęły radością. Cieszyłem się, że tak zareagowała.
- Gdzie chcesz iśc? - spytała podpierając się na jednej ręce a drugą układając moje włosy.
Wpatrywałem się w nią kiedy zagryzła wargę. Była taka... słodka? Urocza? Idealna... To było to słowo.
- Niespodzianka. - podniosłem się tak, aby moja głowa była na wysokości jej.
Znów uśmiechnęła się. Dzisiejszego wieczoru tak często powtarzała ten gest, że ja robiłem to samo.
- Masz śliczny uśmiech. - odgarnąłem kosmyk jej włosów za ucho.
Dziewczyna spłonęła rumieńcem. Nie wiedziałem, że potrafiła wyglądac tak słodko kiedy się rumieni. Musiałem częściej tak robic, bo wyglądała nieziemsko.
- Zayn, UFO! - powiedziała wskazując za mnie.
Odruchowo odwróciłem wzrok spoglądając za siebie. Jednak kiedy nic nie dojrzałem znów odwróciłem głowę. Zadowolona Liz stała przy wejściu do łazienki.
- Zaraz wrócę. - odparła z uśmiechem i zniknęła za drzwiami.
*Elizabeth*
Ten wieczór był najwspanialszym w moim życiu. Nie spodziewałam się, że będzie tak cudownie. Odepchnęłam się od drzwi i wskoczyłam do kabiny. Wzięłam gorący prysznic. Ponieważ gdy tylko woda przestała leciec zrobiło mi się zimno owinęłam się ręcznikiem. Kiedy wyszłam zauważyłam dopiero, że szatyn stoi oparty o szafkę.
- Wyjdź. Chcę się ubrac. - powiedziałam rozbawiona.
- Tak też ci ładnie. - złapał w dwa palce mokry kosmyk włosów.
Sam był bez koszulki w samych szortach. Po chwili byłam w jego ramionach. Mimo, że miałam mokre włosy schował w nie twarz. Dzisiaj tak wiele razy mnie przytulał i wcale nie miałam tego dośc. Mógłby robic to bez końca... Pocałował mnie w szyję.
- Idź ubrac się do pokoju, ja wezmę prysznic. - poprosił.
Przeszłam do pomieszczenia obok i brałam piżamę. Położyłam się na łóżku. Musiałam sprawdzic maila. Ostatnio wysłałam kilka CV. Chciałam znaleźc pracę. Przecież nie mogę życ jak pasożyt. Otworzyłam pocztę. Po chwili poczułam pocałunek w ramię. Uśmiechnęłam się lekko.
- Co robisz? - spytał siadając za mną i przytulając mnie.
- Muszę coś sprawdzic... - odparłam przeczesując wzrokiem kolejne wiadomości - Jest!
Odpowiedzieli. Z centrum sportu. Miałabym prowadzic zajęcia z koszykówki dla dziewczynek w wieku 11-13 lat. Miałam rozmowę kwalifikacyjną za kilka dni. Byłam taka szczęśliwa. Może to nie szczyt marzeń, ale dobry początek. Odpisałam, że termin mi pasuje. Zamknęłam komputer.
- Dlaczego szukasz pracy? - spojrzał mi w oczy.
- Bo, żyję z twoich pieniędzy Zayn. Nie chcę tego. Jeśli jesteśmy razem oboje powinniśmy coś wnosic do związku. - chciał mi przerwac, ale dodałam - Cicho. Wiem, że ci się to nie podoba, ale to tylko jeden dzień w tygodniu. Dwie godziny. Przeżyjesz.
Miał grymas na twarzy. Po chwili jednak pocałował mnie. To był najsłodszy pocałunek jakim do tej pory mnie obdarzył. Uśmiech wpełzł na jego twarz.
- Kocham cię Liz. Jeśli będziesz szczęśliwa to się zgodzę.
Położyliśmy się. Nie musiałam długo czekac - chłopak opiekuńczo przytulił mnie do siebie.
- Dobranoc Zayn. - szepnęłam.
- Dobranoc Liz. Kolorowych snów. - mruknął mi do ucha.
Nie wiem nawet kiedy, ale zasnęłam czując się bezpiecznie w jego ramionach.
________________________
Trochę dłuższy się udało napisac. Nie umiem wam określic konkretnego dnia dodawania. Piszę wtedy kiedy mam wenę. Ostatnio trochę jej dużo bo napisałam, aż (łącznie z tym) 9 rozdziałów w tym miesiącu. Wiecie raz gorzej, raz lepiej, ale trzymajmy się tego, że jest lepiej ;) w głowie rodzi mi się nowy pomysł, ale powiedziałam sobie: ktoś czyta twojego bloga, postaraj się i dociągnij to do końca. I tak właśnie zrobię. Ale bez zmartwień ;) czeka nas jeszcze przynajmniej 10 rozdziałów więc no stres ;)
Mam nadzieje, że się podobało, zostawcie komentarz ;)
widzę, że gify z nowego teledysku :D (BOSKI)
OdpowiedzUsuńrozdziały też są boskie :*
Piękny rozdział. Wszędzie miłośc!!!!!!!! Tylko ten biedny Niall, taki samotny, mam nadzieję, że z Jess wszystko mu się ułoży.
OdpowiedzUsuńTa... wszędzie miłość.... miłość to będzie jak Rose...
UsuńZobaczysz ;-)
Braia Kevina na gifie z Lou ja Ci mówiłam coś o Niallu!!!!!
OdpowiedzUsuń